- To jest działanie wyjątkowo haniebne, tym bardziej, jeśli spojrzymy na życiorys tego człowieka. To był jeden z żołnierzy podległych wraz ze swoim oddziałem kapitanowi Henrykowi Flame "Bartkowi". On sprzeciwił się swojemu dowódcy, żeby udać się na Zachód. Urząd Bezpieczeństwa przygotował operację, w której ci żołnierze "Bartka" zostali zamordowani na Opolszczyźnie, zostali w czasie snu wysadzeni w powietrze. Dzisiaj odnajdujemy ich szczątki – przypomniał Jarosław Szarek.

Prezes Szarek mówił w niedzielę dziennikarzom, że "być może akty wandalizmu biorą się stąd, że ci, którzy nie chcą uznać miejsca Żołnierzy Wyklętych w głównym nurcie zmagań o niepodległość, wiedzą, że tę walkę o pamięć przegrali". Dodał, że badania wśród młodzieży wskazują, że dla 86 proc. ludzi między 18. a 22. rokiem życia Żołnierze Wyklęci są bohaterami.

- Być może to jest wściekłość, być może bezsilność – mówił Szarek o aktach wandalizmu. Podkreślił, że Żołnierze Wyklęci przestali być bandytami, gdy grono historyków, m.in. Janusz Kurtyka, a później IPN zaczęli badania nad formacjami antykomunistycznego podziemia. - My nadal prowadzimy badania i przeciwko tym kłamstwom mamy dziesiątki, a będą następne, książek naukowych – powiedział Szarek.

Pomnik żołnierzy wyklętych z oddziału "Sztubaka" oblany czerwoną farbą

Pomnik żołnierzy NSZ z oddziału Antoniego Bieguna "Sztubaka", którzy po II wojnie światowej działali w zgrupowaniu Henryka Flamego "Bartka" walcząc na Żywiecczyźnie z władzą komunistyczną, zbezcześcili w nocy z piątku na sobotę nieznani sprawcy – podała w sobotę policja.

Pomnik został oblany czerwoną farbą. - Policjanci prowadzą na miejscu swoje czynności i będą poszukiwali sprawców – powiedziała rzecznik żywieckiej policji Mirosława Piątek.

Obelisk upamiętniający Bieguna i jego podkomendnych został odsłonięty w Milówce, rodzinnej miejscowości "Sztubaka", w 2015 r. To głaz, na którym widnieje ryngraf oraz tablica z inskrypcją: "W hołdzie żołnierzom Narodowych Sił Zbrojnych ppor. Antoniego Bieguna >Sztubaka< ze zgrupowania kpt. Henryka Flamego >Bartka<, poległym w walce, zamordowanym i represjonowanym przez władzę komunistyczną. Walczyli o wolną Polskę i godność człowieka".

Związek Żołnierzy NSZ w biogramie Antoniego Bieguna podaje, że urodził się on w Milówce w 1924 r. W 1940 r. Niemcy przeprowadzili akcję wysiedleń Polaków z Żywiecczyzny, która objęła także jego rodzinę. Biegunowie trafili w okolice Biłgoraja. Tam Antoni został przyjęty zimą 1940 r. do Narodowej Organizacji Wojskowej. Za działalność w konspiracji został aresztowany przez Niemców. Trafił do więzienia w Tarnogrodzie, z którego 8 maja 1942 r. zbiegł. Po ucieczce dołączył do oddziału partyzanckiego dowodzonego przez por. Jana Przysiężniaka ps. Ojciec Jan. Walczył też pod komendą dowódców NOW, a od 20 września 1942 r. NSZ, jak: kpt. Aleksander Szklarek "Ryś" i mjr Leon Zub-Zdanowicz "Ząb".

Antoni Biegun po wkroczeniu Sowietów na Zamojszczyznę powrócił do Milówki. W obawie przed aresztowaniem uciekł do Krakowa, gdzie ukrywał się do końca wojny. Później przyjechał do Bielska, gdzie podjął naukę oraz pracę na kolei. Za działalność w NOW i NSZ chciało go aresztować UB. Biegun schronił się w lesie, gdzie dołączył do oddziału Henryka Flamego "Bartka". W zgrupowaniu wsławił się tym, że osłaniał defiladę NSZ w Wiśle 3 maja 1946 r. oraz aresztował rodzinę działacza komunistycznego Aleksandra Zawadzkiego. Otrzymał za to awans na podporucznika.

Oddział "Bartka" liczył kilkuset żołnierzy. Duża część z nich została zamordowana w 1946 r. przez siły bezpieczeństwa podczas akcji przerzutu na Zachód, która okazała się ubecką prowokacją. Henryk Flame nie wyjechał wówczas. Został zastrzelony przez milicjanta w 1947 r.

"Sztubak" z grupą żołnierzy również nie zdecydował się wyjechać na Opolszczyznę. Obawiał się, że przerzut jest prowokacją. Dzięki temu uniknął śmierci. Po zabójstwie Flamego zaczął się ukrywać. Wyjechał do Stargardu Szczecińskiego. Założył tam organizację Narodowy Związek Walki. Istniała ona do lutego 1948 r., kiedy Biegun został aresztowany. Po zatrzymaniu, przewieziono go do Krakowa, gdzie był sądzony za działalność w NSZ i NZW. Otrzymał wyrok 15 lat więzienia. Po ośmiu latach został zwolniony. Zmarł 15 września 2001 r. Spoczywa na cmentarzu w Borku Fałęckim.