Dziennik Gazeta Prawana logo

Seksafera podkarpacka. Agencja braci R. była na celowniku ukraińskich służb?

23 września 2019, 09:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pendrive
Pendrive/Shutterstock
Jak podaje "Rzeczpospolita" ukraińskie służby już od 2007 r. interesowały się, jacy politycy i biznesmeni są klientami agencji towarzyskich braci R. na Podkarpaciu.

Z dokumentów, do których dotarli dziennikarze "Rzeczpospolitej" wynika, że taśmy kompromitujące VIP-ów nagrane w agencjach braci R. mogą istnieć naprawdę.

Mówił o nich były agent CBA Wojciech J.

Do tej pory istniały jedynie spekulacje, że takie taśmy w ogóle istnieją.

Dziennikarze "Rz" zapoznali się z jawną częścią akt sprawy karnej przeciwko braciom R. Zgodę na to wyraził Sąd Okręgowy w Tarnowie.

To właśnie w tych dokumentach pojawia się ślad taśm. Adwokat Jewgienija i Aleksieja R. w listopadzie 2011 r. złożył  do polskiej prokuratury zawiadomienie o "szpiegostwie przeciwko Polsce". W aktach pojawia się informacja, że bracia twierdzą, że od 2007 r. SBU – czyli Służba Bezpieczeństwa Ukrainy – szukała informacji o klienteli prowadzonych przez nich w Polsce agencji towarzyskich.

Ukraińskie służby miały interesować się "politykami i biznesmenami", poszukiwały materiałów w postaci "CD-ROM-ów i pendrive'ów".

"Oni (czyli SBU – red.) pytali, jaką działalność prowadzimy, ile mamy klubów, kogo zatrudniamy, jakie mamy powiązania biznesowe i polityczne. Pytali, jacy konkretni politycy i biznesmeni bywają w naszych lokalach" – zeznawał już po złożeniu zawiadomienia Jewgienij R. w krakowskiej ABW.

W aktach jawnych, jak pisze "Rz", nie ma informacji o tym, czy polscy śledczy po złożeniu zawiadomienia drążyli wątek nagrywania klientów. Prokuratura Krajowa dementuje informacje o sekstaśmach. Jej zdaniem nagrań nie znaleziono w agencjach R., więc ich nie ma i nie było. Jak zauważają dziennikarze "Rz", do poszukiwania materiałów śledczy zabrali się w 2016 r. i dopiero wtedy zatrzymali R.

Wciąż nie wiadomo, dlaczego policja i prokuratura opieszale ścigała R. Już w 2012 r. bokser Dawid Kostecki mówił o rzekomych podsłuchach i monitoringu w agencjach braci "ochranianych" przez CBŚ.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Rzeczpospolita
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj