Magdalena Cielecka ze swym partnerem Andrzejem Chyrą spędziła czwartkowy wieczór w gronie znajomych i przyjaciół. W centrum Warszawy został otwarty nowy butik z ekskluzywnymi ubraniami sygnowanymi nazwiskami najlepszych światowych projektantów. Z tej okazji wydano nie mniej ekskluzywny bankiet. Nie mogło na nim zabraknąć Magdaleny, która od lat uchodzi za znawczynię mody i stylu - dowiadujemy się z "Faktu".
Podczas przyjęcia obowiązkowym napojem był najprawdziwszy francuski szampan z domu Nicolas Feuillatte - butelka tego zacnego trunku kosztuje nawet 850 złotych. Do tego goście mogli się raczyć malutkimi przekąskami - czytamy w "Fakcie".
Piękna aktorka pojawiła się na bankiecie po godzinie 20. Nie oparła się chęci spróbowania szampana i po prostu musiała go skosztować. Próbowała z pasją i elegancją. Tuż przed 21.30 Cielecka i Chyra opuścili gościnne progi butiku i ruszyli czarnym audi A4 w stronę domu - za kółkiem zasiadła aktorka. Nie ujechała nawet trzech kilometrów, gdy została zatrzymana przez policyjny patrol warszawskiej prewencji - relacjonuje "Fakt".
Wśród serdecznych uśmiechów Cielecka dmuchnęła w balonik i ... "Pani Cielecka wydmuchała 0,0 promila" - powiedział "Faktowi" starszy aspirant Tomasz Oleszczuk z Komendy Policji Warszawa-Śródmiecie.
I kto jeszcze wątpi w to, że urocza aktorka posiada nadprzyrodzoną moc? - pyta bulwarówka, bo zwykły człowiek po wypiciu kieliszka wina musi trzeźwieć przynajmniej dwie godziny.