Na "zakupy" małżeństwo przyjechało z dwójką dzieci - dziewięciomiesięcznym i trzyletnim. Piotr S. wchodził do sklepu z niemowlęciem w wózku. Chował tam wyłącznie markową kawę i herbatę, po czym wychodził przez bramkę dla osób bez zakupów. Towar wyładowywał do samochodu, przy którym na czatach stała jego żona. Potem mężczyzna wracał po kolejną partię.

Złodziejska dwójka wreszcie wpadła, bo pracownicy ochrony zauważyli dziwne zachowanie klienta, który krążył w tę i z powrotem z wózkiem. Do tego czasu mężczyzna zdążył już wywieźć 240 opakowań kawy i 34 opakowania herbaty o wartości ponad 4 tysięcy złotych.

Teraz złodziejskiemu małżeństwu grozi pięć lat za kratkami. Ich niczemu niewinne dzieci trafiły do domu małego dziecka.