Nie zapadło żadne orzeczenie, bo Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. Juszczyszyn jest sędzią, który ma obowiązek orzekać i będzie orzekał - powiedział po uchwale SN dziennikarzom jeden z obrońców Juszczyszyna mec. Mikołaj Pietrzak. Jak dodał, każdy, kto mu to utrudni, np. prezes sądu - "utrudniał będzie wykonywanie obowiązków sędziowskich".

Reklama

Drugi z obrońców mec. Wawrykiewicz powiedział zaś, że "sytuacja prawnie jest jednoznaczna". - Izba Dyscyplinarna nie istnieje, nie jest sądem, więc nie może wydać wiążącego prawnie orzeczenia - zaznaczył. Zapewnił, że Juszczyszyn "od jutra będzie w sądzie zasiadał". - Nasz klient wraca do pracy - powiedział.

Zdaniem obrony w sprawie "mamy do czynienia z nielegalnym orzeczeniem nieistniejącym w obrocie prawnym". Obrońcy, mimo obecności w SN, nie weszli na salę Izby Dyscyplinarnej.

Z kolei zastępca sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego sędzia Radzik odnosząc się do tej deklaracji obrońców powiedział dziennikarzom, że sędzia Juszczyszyn, gdy obecnie będzie próbował orzekać, to "tym samym narazi się na odpowiedzialność dyscyplinarną i kolejne zarzuty". - Jeśli wbrew zawieszeniu będzie przychodził do pracy, to z całą pewnością będzie się to kwalifikowało na delikt dyscyplinarny - podkreślił.

Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki, odnosząc się do orzeczenia Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego w II instancji, która zawiesiła sędziego Pawła Juszczyszyna, zaznaczył, że jest to informacja dobra, która porządkuje wymiar sprawiedliwości oraz daje gwarancję obywatelom, że z racji sporu, który zaistniał na szczytach władzy sądowniczej, wykonawczej i ustawodawczej, "nie będą w jakikolwiek sposób zawieszane, sabotowane sprawy. Mamy do czynienia z kilkuset sędziami w Polsce, których prawo do orzekania zostało zakwestionowane m.in. przez pana sędziego Juszczyszyna. Z jednej strony jest to dobra wiadomość, że tego rodzaju zachowania spotykają się z reakcją zarówno rzeczników dyscyplinarnych jak i Izby Dyscyplinarnej. Z drugiej strony jest to o tyle smutna wiadomość, że pan sędzia - mimo jednoznacznej treści rozstrzygnięcia z 23 grudnia 2019 roku - nie zdobył się na refleksję i nie przeczytał tego co było tam napisane, że tego rodzaju jego zachowanie po prostu jest niedopuszczalne - powiedział prezes Nawacki.

Na pytanie o argumentację, że decyzja Izby Dyscyplinarnej jest bezprawna, bo nie jest ona sądem w rozumieniu prawa europejskiego i uchwały Sądu Najwyższego, odpowiedział, że wykonuje on czynności o charakterze administracyjnym i nie rozstrzyga kwestii sporu kompetencyjnego. Oczywiście jest uchwała Sądu Najwyższego, jak również jest jednoznaczne postanowienie Trybunału Konstytucyjnego, który wstrzymuje wykonanie tej uchwały i stwierdza, że istnieje określony spór kompetencyjny. Oczywiście w polskim systemie prawa do Trybunału Konstytucyjnego należy ostatnie słowo - ocenił.

Juszczyszyn zawieszony

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego orzekając w II instancji zawiesiła we wtorek w czynnościach olsztyńskiego sędziego Pawła Juszczyszyna oraz obniżyła o 40 proc. jego wynagrodzenie na czas trwania tego zawieszenia, czyli prowadzenia postępowania dyscyplinarnego wobec tego sędziego. Wtorkowa decyzja SN jest prawomocna.

W uzasadnieniu wtorkowej decyzji Izby Dyscyplinarnej sędzia Adam Tomczyński powiedział, że żaden sędzia nie może przekraczać granicy prawa. Jak podkreślił, sędziowie nie mogą podważać prerogatyw i osobistych uprawnień prezydenta. "Sędzia jest związany ustawą i jest związany konstytucja i w tym jarzmie prawnym musi się poruszać" - zaznaczył sędzia Tomczyński.

Sędzia Juszczyszyn z Olsztyna, rozpatrując w listopadzie ub.r. apelację w sprawie cywilnej, uznał za konieczne rozstrzygnięcie, czy sędzia nominowany przez obecną KRS był uprawniony do orzekania w pierwszej instancji. W wydanym postanowieniu nakazał Kancelarii Sejmu przedstawienie m.in. list poparcia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Skutkowało to m.in. decyzją prezesa olsztyńskiego sądu rejonowego - a także członka KRS - Macieja Nawackiego o odsunięciu Juszczyszyna od orzekania. Juszczyszyn został odsunięty od orzekania na miesiąc, bo na taki okres może "zawiesić" sędziego prezes sądu. O ewentualnym przedłużeniu tego okresu decyduje już SN, który w I instancji na zawieszenie się nie zgodził.

"Występuje jako celebryta, właściwe wypowiada wojnę swojemu państwu"

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów Przemysław Radzik wniósł o zawieszenie Juszczyszyna. Jego zdaniem, orzeczenie sądu I instancji było dotknięte szeregiem błędów logicznych, a tamta decyzja stanowiła dla niektórych sędziów zachętę do podobnych działań. - Takie działania odnotowaliśmy i są przedmiotem postępowań wyjaśniających i dyscyplinarnych - dodał.

Podkreślił jednocześnie, że sędziowski rzecznik dyscyplinarny musi stać po stronie poniżanych obywateli. - Rzecznik dyscyplinarny sędziów nie jest organem korporacyjnym. Naszym zadaniem nie jest obrona interesu sędziów jako grupy zawodowej, nie chcę użyć słowa - jako "kasty" - mówił Radzik.

Reklama

Zastępca rzecznika dyscyplinarnego zauważył, że sędzia Juszczyszyn dostał od sądu I instancji ostrzeżenie. Według Radzika, olsztyński sędzia "absolutnie nie przejął się tym orzeczeniem".

Brnie w to samo, popełnia kolejne delikty, występuje jako celebryta, właściwe wypowiada wojnę swojemu państwu - powiedział Radzik.

Jego zdaniem, sędzia Juszczyszyn miał jedynie rozpoznać prostą apelację w sprawie cywilnej. - Tymczasem strony nie mogą doczekać się rozstrzygnięcia, bo pan sędzia zawiesza postępowanie, podważając legalność powołania swojego kolegi z sądu rejonowego - mówił sędzia Radzik.