"Oto służba odpowiedzialna za bezpieczeństwo informacji niejawnych, kontrolująca tę materię w innych instytucjach, w tym w CBA, sama nie jest w stanie zadbać o bezpieczeństwo własnych informacji" - pisze w komunikacie Centralne Biuro Antykorupcyjne. Jeśli potwierdzi się, że to oficer ABW był źródłem informacji dziennikarskiej, CBA złoży zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

"Gazeta Wyborcza" ujawniła dzisiaj wyniki kontroli przeprowadzonej przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego w CBA. Wynika z nich, że instytucja kierowana przez Mariusz Kamińskiego nielegalnie podrabiała dokumenty. "Natknęliśmy się na masę fałszywych dokumentów legalizacyjnych, które nie były odnotowane w rejestrach" - twierdzi anonimowy oficer ABW. "Część przesłano do nas do zniszczenia, ale nie mogliśmy tego zrobić właśnie dlatego, że nie figurują w ewidencji. Odkryliśmy również, że przez długi czas CBA posługiwało się tymi dokumentami bezprawnie" - mówi informator gazety.

CBA ripostuje: fałszywe dokumenty na potrzeby różnych operacji Centralnego Biura Antykorupcyjnego wytwarzała sama... ABW. "Przez cały ten okres specjaliści ABW wytwarzali na potrzeby CBA dokumenty legalizacyjne, nigdy nie podnosząc jakichkolwiek wątpliwości w zakresie uprawnień do posiadania i posługiwania się przez CBA dokumentami legalizacyjnymi" - czytamy w oświadczeniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Zdaniem tej instytucji, niedopuszczalna jest sytuacja, w której "działania ABW mają charakter odwetowy" i mają służyć jako "pretekst do decyzji politycznych, nie mają zaś charakteru merytorycznego".

Dokumenty legalizacyjne używane są przez służby specjalne podczas tajnych operacji. Najczęściej są to fałszywe dowody osobiste, legitymacje czy paszporty, które mają pomóc w ukryciu tożsamości podstawionych agentów.

Według informacji gazety, kontrolerzy ustalili, że dopiero 31 sierpnia 2007 roku premier Jarosław Kaczyński podpisał tajne zarządzenie w sprawie wydawania i posługiwania się przez CBA opisywanymi dokumentami. Było to już po ujawnieniu akcji w resorcie rolnictwa, gdy wielu ekspertów zaczęło kwestionować prawo służb specjalnych do fałszowania użytych w tej prowokacji dokumentów.