6 kwietnia Prokuratora Rejonowa Toruń Centrum-Zachód wystąpiła do powiatowego sanepidu z wnioskiem o niezwłoczne przeprowadzenie kontroli procedur sanitarnych realizowanych w toruńskim szpitalu miejskim. Miało to związek z zakażeniami koronawirusem w tej placówce oraz z listem jednego z pracowników lecznicy opublikowanym przez Onet.pl, w którym podnosił on szereg kwestii świadczących w jego ocenie o nieprzestrzeganiu procedur bezpieczeństwa w szpitalu w związku z epidemią.
Sanepid poinformował prokuraturę 15 kwietnia, że nie może obecnie przeprowadzić kontroli w miejskim szpitalu w związku z wykonywaniem innych zadań związanych z epidemią.
- powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu Andrzej Kukawski. Dotychczas potwierdzono w szpitalu miejskim w Toruniu 51 przypadków zakażeń koronawirusem.
Dodał, że prokuratura wystąpiła do szpitala o przekazanie dokumentacji medycznej pacjentki, której syn złożył zawiadomienie.
- zapewnił prokurator Kukawski.
- powiedział Tomasz Wąs.
Dodał, że o przewiezieniu 30 marca do Grudziądza tzw. pacjentki "0" z tego szpitala, u której było podejrzenie zakażenia koronawirusem, dowiedział się dopiero 1 kwietnia... z mediów.
- podkreślił Wąs.
Dodał, że do takiego kontaktu nigdy nie doszło ze strony sanepidu i on sam musiał tam zadzwonić, a stacja nie miała jeszcze nawet jego mamy na liście osób do pobrania wymazu. Test wykonano u niej - w domu - 3 kwietnia. W konsekwencji zakażony okazał się również jego ojciec, u którego COVID-19, w formie bezobjawowej, zdiagnozowano w drugim teście.
- powiedział Wąs.
- poinformowała dyrektor szpitala miejskiego w Toruniu Justyna Wileńska.
Dodała, że 31 marca ok. godziny 15.00 szpital otrzymał informacje z Grudziądza o dodatnim wyniku zakażenia wirusem chorej przekazanej dzień wcześniej.
- dodała dyrektor.
Syn pacjentki stawia pytanie dotyczące tego, dlaczego przy pierwszym podejrzeniu zakażenia koronawirusem u pacjentki oddziału hematologicznego natychmiast nie zamknięto tego oddziału.
Dyrektor szpitala miejskiego w Toruniu, odpowiadając na pytania w tej sprawie 2 kwietnia, napisała, że "trudno ustalić, która z pacjentek była tzw. pacjentką +O+, czy ta, która na etapie podejrzenia o zakażenie została w dniu 30 marca przewieziona do Grudziądza, czy inna, u której również rozwinęło się zakażenie koronawirusem potwierdzone badaniami, których wyniki otrzymaliśmy w dniu 31 marca ok. godz. 14.30".
- pyta syn pacjentki.