Takie kary będzie można wymierzać sprawcom nowego przestępstwa – kradzieży szczególnie zuchwałej. Ma ono zostać dodane do kodeksu karnego ustawą o tzw. tarczy 4.0 (czyli w ramach projektu ustawy o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19).
Czym jest kradzież szczególnie zuchwała?
Choć takie pojęcie funkcjonowało w kodeksie karnym przez całe lata (dawny art. 208 k.k.), dziś wcale nie jest prosto odpowiedzieć na to pytanie. Wszystko dlatego, że w starym kodeksie karnym (obowiązującym od 1970 r. do 1998 r.) kradzież szczególnie zuchwała nie była zdefiniowana (choć groziła za nią kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności). Wszystko wynikało wtedy z orzecznictwa sądów.
Z definicją mamy problem
Obecnie proponuje się dodanie do art. 115 k.k. par. 9a, który określa, że kradzieżą szczególnie zuchwałą jest:
- pkt 1 – kradzież, której sprawca swoim zachowaniem wykazuje postawę lekceważącą lub wyzywającą wobec posiadacza rzeczy lub innych osób lub używa przemocy innego rodzaju niż przemoc wobec osoby, w celu zawładnięcia mieniem;
- pkt 2 – kradzież mienia ruchomego znajdującego się bezpośrednio na osobie lub w noszonym przez nią ubraniu albo przenoszonego lub przemieszczanego przez tę osobę w warunkach bezpośredniego kontaktu lub znajdującego się w przedmiotach przenoszonych lub przemieszczanych w takich warunkach.
Paradoksalnie, dodanie tej definicji nie tylko niczego nie prostuje, ale wręcz utrudnia.
– załamuje ręce prof. Brunon Hołyst, kryminolog z Uczelni Łazarskiego.
Profesor Marek Kulik z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej zauważa z kolei, że wprowadzenie do art. 115 k.k. definicji mającej zastosowanie do jednego typu czynu zabronionego jest pomysłem co najmniej dziwnym.
– wylicza prof. Kulik, dodając, że pojęcie "kradzież mienia” zupełnie nie przystaje do nomenklatury kodeksowej.
Zaproponowana definicja będzie rodziła problemy w praktyce. Nie ma wątpliwości, że z tego paragrafu będą mogli odpowiadać np. kibole, którzy w drodze na wyjazdowe mecze czasem urządzają sobie tzw. promocje. Proceder polega na wbiegnięciu dużej grupy ludzi na stację benzynową, zabraniu tylu butelek alkoholu, ile zdołają unieść, i szybkim oddaleniu się z miejsca zdarzenia. Jasne jest, że takie bezczelne zachowania wynikające z poczucia bezkarności jest nacechowane "lekceważącą lub wyzywającą wobec posiadacza rzeczy lub innych osób” postawą.
– wskazuje sędzia Rafał Lisak z Sądu Okręgowego w Krakowie.
Istnieje realne ryzyko nadużyć
Jednocześnie z omawianymi wyżej zmianami w kodeksie karnym w tarczy 4.0 planowana jest też zmiana w art. 130 kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nią, jeśli kradzież będzie miała szczególnie zuchwały charakter, to niezależnie od wartości skradzionych przedmiotów nie będzie można jej traktować jako wykroczenie, tylko zawsze jako przestępstwo. W dodatku karane surowiej niż zwykła kradzież (patrz infografika).
Od odpowiedzi na pytanie, czy kradzież miała charakter zuchwały, czy nie, będzie zależeć to, czy sprawca kradzieży przedmiotów o wartości do 500 zł będzie odpowiadał tylko za wykroczenie, czy już za przestępstwo (w dodatku przestępstwo w typie kwalifikowanym).
– przestrzega prof. Hołyst.
Poza tym takie same czyny mogą być w zależności od sądu różnie oceniane, co będzie skutkować diametralnie różnymi karami.
Eksperci są zgodni co do jednego. Jeśli już ustawodawca zamierza przywrócić kradzież szczególnie zuchwałą, nie powinien jej definiować.
zauważa sędzia Lisak.
Co ciekawe, przy obostrzeniu odpowiedzialności stosowanym wobec sprawców kradzieży o wartości powyżej 200 tys. zł (grozi za to od roku do 10 lat więzienia) nie będzie miało znaczenia, czy będzie to kradzież zwykła, czy szczególnie zuchwała.
Co ma koronawirus do kodeksu karnego
Co ma wspólnego walka ze skutkami epidemii z zaostrzeniem odpowiedzialności karnej za kradzieże?
tłumaczy prof. Marcin Warchoł, wice minister sprawiedliwości.
Wyjaśnia, że kradzieże w trakcie klęski żywiołowej od kilkudziesięciu lat w nauce prawa karnego traktowane są jako przykłady owej "szczególnej zuchwałości”, która zasługuje na szczególne potępienie.
– dodaje wiceminister.
Przypomina, że jest to kolejny krok po zamrożeniu progu przepołowienia kradzieży (stała kwota 500 zł zamiast ruchomej granicy w postaci jednej czwartej minimalnego wynagrodzenia) i stworzenia rejestru sprawców wykroczeń mających chronić tę branżę.
Inna sprawa, że dokładnie te same przepisy zostały już przez Sejm uchwalone rok temu w ramach dużej reformy kodeksu karnego (kiedy nikt nie słyszał jeszcze o koronawirusie), lecz na skutek wysłania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego nie weszły w życie.
Handel jest zdecydowanie na tak
Na zapowiedzi zmian handlowcy zareagowali pozytywnie. – mówi Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.
Dodaje, że projektowane narzędzie na pewno będzie możliwe do zastosowania w sytuacji, kiedy sprawca złamie zabezpieczenie anty kradzieżowe umieszczone na towarach, ponieważ jest to równoznaczne z użyciem „innego rodzaju przemocy”. – przewiduje.
Z zapowiadanych zmian cieszy się także Maciej Ptaszyński, wiceprezes Polskiej Izby Handlu.
– – mówi.
Podkreśla, że istnienie wprowadzonego w listopadzie rejestru sprawców wykroczeń jest krokiem w dobrą stronę, ale nadal problemem jest zachowywanie kwoty, do której kradzież to tylko wykroczenie – czyli 500 zł.
– Od lat powtarzamy, że konstrukcja czynów przepołowionych nie chroni w sposób właściwy prawa własności i zachęca do kradzieży, a limit 500 zł jest znacznie za wysoki – mówi Maciej Ptaszyński.
Kradzież niejedno ma imię