– mówi mi psycholog z Uniwersytetu Łódzkiego Marta Znajmiecka-Sikora.
– opowiada Emilia Łukowska, prawniczka z firmy deweloperskiej. Żeby zwiększyć swoje szanse na przyjęcie dzieci w nowych realiach, w ankiecie zaznaczyła, że nie ma możliwości wykonywania pracy zdalnie.
opowiada. Nawet nie o to chodzi, że zamienili marynarki na dresy, że nie zawsze udaje im się posłać łóżka do południa.
To nie znaczy, że obawy zniknęły. Zwyciężyło, jak przekonują, racjonalne myślenie. wylicza Emilia. Uznali więc, że trzeba nauczyć się z nim żyć. Co za różnica, czy poślą dzieci do przedszkola teraz czy we wrześniu?
Marta Znajmiecka-Sikora mówi, że taka postawa nosi znamiona nierealistycznego optymizmu, zjawiska udokumentowanego w latach 80. XX w. przez socjologa Neila Weinsteina. tłumaczy.
CAŁY TEKST DOSTĘPNY W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>