Dziś jest ostatni dzień, w którym można składać uwagi do projektu zmian prawa o ruchu drogowym. Nowelizacja ma uregulować zasady poruszania się tzw. UTO, czyli urządzeń transportu osobistego, po drogach. Poprzednia wersja dokumentu wywołała ogromne zainteresowanie, zarówno wśród posiadaczy e-hulajnóg, jak i pieszych, którzy zasypali rząd swoimi uwagami. Nowy projekt, mimo kilku zmian, nadal budzi kontrowersje. Chodzi o samą definicję UTO, status użytkowników tych pojazdów oraz wynikające z niego prawa i obowiązki.
Przede wszystkim kierujący UTO ma mieć zbliżone uprawnienia do rowerzysty, z tą różnicą, że w przypadku braku drogi lub pasa dla rowerów będzie mógł poruszać się po jezdni tylko wówczas, gdy obowiązuje na niej ograniczenie prędkości do 30 km/h. Ta zasada budzi sprzeciw użytkowników np. elektrycznych hulajnóg, którzy traktują te pojazdy jako regularny środek transportu do szkoły czy pracy (bądź do przystanku autobusowego lub stacji kolejki). Bo na wsiach i w podmiejskich miejscowościach ścieżki rowerowe są rzadkością, tak samo jak drogi z ograniczeniem prędkości do 30 km/h.
Z prądem i pod prąd
Z drugiej strony na drogach jednokierunkowych, gdzie są wytyczone kontrapasy, UTO będzie można, a nawet trzeba jeździć pod prąd.
– zauważa dr Jonatan Hasiewicz, radca prawny, a zarazem inżynier ruchu drogowego. – dodaje.
– uspokaja Andrzej Grzegorczyk z Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego.
Podobne zasady obowiązują u naszych zachodnich sąsiadów. Z tym że w Niemczech e-hulajnogą można się poruszać legalnie od 14. roku życia, u nas planuje się dopuścić do kierowania UTO nawet 10-latków. Poza tym w Niemczech jest wymóg wykupienia ubezpieczenia OC, a hulajnogi mają tablice rejestracyjne, podczas gdy w Polsce wszelkie próby wprowadzenia obowiązkowego OC nawet dla rowerzystów spotykały się zawsze ze zmasowaną krytyką.
– zauważa Przemysław Skoczyński, ekspert ds. BRD z Instytutu Transportu Samochodowego. – dodaje ekspert.
Krótkowzroczny projektodawca
Poza tym, jak zauważa Przemysław Skoczyński, podciągnięcie UTO pod kategorię rowerów oznacza, że wszystkie tego typu pojazdy będą musiały mieć dzwonek i odpowiednie oświetlenie. W przypadku monocykli może to być spory problem.
Zastrzeżenia budzi też zawężenie definicji UTO tylko do pojazdów napędzanych silnikiem elektrycznym. Pierwsze próby uregulowania tej materii przez Ministerstwo Infrastruktury polegały na objęciu kategorią UTO wszelkich pojazdów, które nie są rowerami (rolek, deskorolek, wrotek, segway’ów itp.) niezależnie od tego, czy są napędzane siłą ludzkich mięśni, czy silnikiem. Później, gdy nastąpił boom na e-hulajnogi, projektodawca skupił się na urządzeniach na prąd. W rezultacie pozostałe pojazdy będą miały nieuregulowany status, co oznacza, że osoba jadąca na rolkach czy tradycyjną hulajnogą w myśl prawa nadal będzie pieszym zobligowanym do poruszania się chodnikiem (z zakazem jazdy ścieżkami).
– prognozuje Przemysław Skoczyński.
Minimalny wiek użytkownika UTO
Etap legislacyjny
Projekt w konsultacjach