- mówiła Urszula Nowakowska z Centrum Praw Kobiet.
Jak dodała, "pomimo ratyfikowania tej konwencji, ciągle mamy wiele do zrobienia w tym obszarze". - oceniła Nowakowska.
Z kolei Magdalena Staroszczyk z organizacji Warszawskie Dziewuchy powiedziała, że jest na manifestacji, bo chce, aby kobiety nie były ofiarami. - dodała.
Wśród organizatorów manifestacji - poza Centrum Praw Kobiet i Warszawskimi Dziewuchami - byli Ogólnopolski Strajk Kobiet, Wielka Koalicja za Równością i Wyborem i Warszawski Strajk Kobiet.
Manifestacja rozpoczęła się na ul Zielnej przed siedzibą Instytutu na rzecz Kultury Prawnej "Ordo Iuris", organizacji będącej jednym z propagatorów obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej "Tak dla rodziny, nie dla gender", której celem jest niezwłoczne wypowiedzenie konwencji stambulskiej.
Następnie manifestanci przeszli ul. Marszałkowską, Al. Jerozolimskimi i ul. Bracką. W trakcie przemarszu jego uczestnicy skandowali m.in. hasła: "Nie będziemy ofiarami", "Chrońcie córki, edukujcie synów", "Zostawcie plakaciary, ścigajcie gwałcicieli" i "Przemoc karmi się milczeniem".
W przemarszu niesione były plakaty Strajku Kobiet, flagi Unii Europejskiej oraz w kolorach tęczy.
Manifestacja zakończyła się po godz. 19 przed siedzibą Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. "Wstyd, do dymisji" - skandowali jej uczestnicy przed budyniem MRPiPS pod adresem szefowej tego resortu Marleny Maląg.
Podobne manifestacje odbyły się w piątek w kilkunastu innych miastach w Polsce, m.in. w Poznaniu.
Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (nazywanej konwencją antyprzemocową lub konwencją stambulską) ma chronić kobiety przed wszelkimi formami przemocy oraz dyskryminacji. Dokument zakłada m.in., że istnieje związek przemocy z nierównym traktowaniem, oraz że przemoc nie może być usprawiedliwiana tradycją ani religią.
Polska podpisała konwencję w grudniu 2012 r., a ratyfikowała - w 2015 r. Od początku budziła ona kontrowersje; przytaczano argumenty o jej niezgodności z konstytucją oraz o tym, że stanowi zagrożenie dla polskiej tradycji rodziny.
Minister Maląg mówiła przed tygodniem, że decyzja o wypowiedzeniu konwencji jeszcze nie została podjęta. Zaznaczała, że trwają w tej sprawie analizy. - mówiła.