Koszty leczenia osoby zarażonej wirusem HIV są wysokie - około 3,5 tysiąca złotych miesięcznie za podstawową opiekę i leki. Ale przypadek Simona Mola wymaga dużo bardziej złożonej terapii. Wirus poczynił znaczne spustoszenie w jego organizmie, zniszczył układ odpornościowy i pozwolił na rozwój innych chorób.

Zdaniem "Gazety Wyborczej", Mol cierpi na przewlekłą niewydolność nerek. Podobno nie ma z nim kontaktu. Faktem jest, że nie odbyła się żadna z zaplanowanych na wrzesień rozpraw w jego sprawie. Odwołano je, bo oskarżony był zbyt chory, że stanąć przed sądem.

>>>Mol zarażał HIV i kłamał o swojej przeszłości

Kto pokryje koszty pobytu Mola w szpitalu? "Mogę powiedzieć nieoficjalnie. Rachunek wyślemy do więzienia" - powiedziała nam sekretarka w szpitalu.

"Absolutnie nie zapłacimy za pobyt tej osoby w szpitalu. Od wczoraj jest to wolny człowiek" - odpowiada jednak Luiza Sałapa, rzecznik Służby Więziennej. "My płacimy za leczenie pacjenta do momentu, gdy przebywa on w areszcie lub więzieniu" - dodaje.

Drugi telefon do szpitala. Inna sekretarka odpowiada: "Nie udzielamy żadnych informacji o konkretnych osobach". Kto więc zapłaci za leczenie Kameruńczyka?

Narodowy Fundusz Zdrowia twierdzi, że zapłaci, jeśli jest on objęty Indywidualnym Programem Integracji. "Ale on go już dawno skończył" - mówi nam pracowniczka Centrum Pomocy Rodzinie, które prowadzi taki program.

Wreszcie sprawę ostatecznie wyjaśniają urzędnicy z departamentu ubezpieczenia zdrowotnego w Ministerstwie Zdrowia: "Pieniądze na leczenie pacjentów cierpiących na choroby zakaźne pochodzą z budżetu państwa. Niezależnie od tego, czy są to osoby ubezpieczone czy nie".

Więc to podatnicy zapłacą ze leczenie Simona Mola. On sam nie ma pieniędzy.

Mol jest oskarżony o świadome zarażenie wirusem HIV aż 11 kobiet. Twierdzi, że nie wiedział o swojej chorobie. Tłumaczy, że robił badania, które nic nie wykazały. Policja ustaliła jednak, że alarmowały go kochanki, gdy okazywało się, że kobiety mają HIV.

Podający się za uchodźcę politycznego, poetę i dziennikarza, Kameruńczyk dalej jednak uwodził studentki i młode kobiety, nie przejmując się faktem, że zaraża je śmiercionośnym wirusem. Jak opowiadały jego ofiary, żądał od nich seksu bez zabezpieczenia i oskarżał o rasizm, gdy prosiły o użycie prezerwatywy.

"Rzeczpospolita" podała w czerwcu, że mężczyzna sfałszował swoją heroiczną biografię, by uzyskać status uchodźcy. Podawał się za dziennikarza, który musiał uciec najpierw z Kamerunu, a potem z Ghany, z powodu swoich politycznych tekstów. Mol rzeczywiście był dziennikarzem, ale pisał o piłce nożnej.