Jak argumentował Prokurator Generalny w swej kasacji, gdański sąd apelacyjny orzekając w tej sprawie pominął "dowody wskazujące na umyślność i motywację podjętego przez sprawcę działania, wynikające z zeznań świadków oraz okoliczności takich jak wielkość i waga kamienia, czy siła rzutu w kierunku czwórki dzieci".
- przekazano w środowym komunikacie PK.
Bulwersujące przestępstwo
Do bulwersującego przestępstwa, opisywanego w mediach, doszło w październiku 2017 r. w Starogardzie Gdańskim. - przypomniała PK.
Prokurator zarzucił sprawcy spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonego dziecka oraz narażenia go na utratę życia. - dodano w informacji PK.
W grudniu 2018 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku w I instancji uznał, że oskarżony nie godził się i nie chciał spowodować tych obrażeń. Wymierzył sprawcy karę 1,5 roku pozbawienia wolności i zasądził również od sprawcy zadośćuczynienie za doznaną przez chłopca krzywdę w wysokości 40 tys. zł.
Po odwołaniach Sąd Apelacyjny w Gdańsku w czerwcu 2019 r. zmienił zaskarżony wyrok. Wprawdzie zasądzone zadośćuczynienie podwyższył do 50 tys. zł, ale jednocześnie orzeczoną karę pozbawienia wolności obniżył do roku i warunkowo zawiesił jej wykonanie na 5 lat, oddając oskarżonego w okresie próby pod dozór kuratora sądowego.
Prokuratura natomiast już na etapie składania apelacji wskazywała, że sąd popełnił błąd przyjmując, iż skazany działał nieumyślnie. W kasacji Prokurator Generalny podkreślił, że sąd apelacyjny "nie odniósł się w wyczerpujący, wszechstronny sposób do konkretnych zarzutów stawianych przez prokuratora rozstrzygnięciu wydanemu przez sąd I instancji".
- wskazała PK.
"Rzucił kamieniem, ale nie celował w dzieci"
Jak przekazała PK w kasacji zaznaczono, że "materiał dowodowy zgromadzony w sprawie wskazuje, iż rzut kamieniem wykonany przez oskarżonego był celowy, a sprawca wiedział, że na sąsiednim podwórku znajduje się grupka dzieci".
zaznaczyła PK.
Tym samym - w ocenie prokuratury - sprawca "co najmniej przewidywał i godził się na wystąpienie realnej możliwości zaistnienia skutku w postaci ciężkiego uszczerbku na zdrowiu którejkolwiek z osób, która znalazła w zasięgu i na linii rzutu", a skutek taki "w rezultacie jego działania nastąpił w przypadku trzyletniego chłopca".
Sprawca - wtedy 17-letni mieszkaniec Starogardu Gdańskiego - wkrótce po zatrzymaniu przyznał się częściowo do popełnienia przestępstwa potwierdzając, że "rzucił kamieniem, ale nie celował w dzieci". Został wówczas tymczasowo aresztowany.