W Kętrzynie (warmińsko-mazurskie) od wielu lat działa strzeżony ośrodek dla cudzoziemców. Jest to placówka zamknięta, do której w ostatnim czasie trafiają imigranci zatrzymani przez straż graniczną na polsko-białoruskiej granicy (jest ich obecnie 450). powiedziała PAP rzecznik prasowa warmińsko-mazurskiej straży granicznej Mirosława Aleksandrowicz.
Rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Olsztynie sędzia Olgierd Dąbrowski-Żegalski poinformował PAP, że w tym roku sąd w Kętrzynie zdecydował o umieszczeniu w miejscowym domu dziecka 49 małoletnich. Wszyscy oni "zadeklarowali Straży Granicznej zamiar złożenia wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej" - podał rzecznik sądu.
Wszystkie umieszczone w domu dziecka osoby miały po 15-17 lat, były to zarówno dziewczynki, jak i chłopcy. podała PAP Aleksandrowicz. Sędzia Dąbrowski-Żegalski dodał, że na przeprowadzanie tego typu badań wskazuje "Ustawa o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 13 czerwca 2003 r.".
Nastoletni imigranci "samowolnie oddalają się"
Dyrektor domu dziecka w Kętrzynie Bożena Biegańska-Wójtowicz przyznała PAP, że skierowani do jej placówki nastoletni imigranci "samowolnie oddalają się".
- przyznała dyrektor Biegańska-Wójtowicz. Dom dziecka w Kętrzynie ma 4 tzw. miejsca interwencyjne, które zajmują małoletni imigranci. W tym roku dochodziło do takich sytuacji, w których małoletni w zamkniętym ośrodku czekali, aż zwolni się miejsce w domu dziecka.
Kiedy podopieczny ucieka z domu dziecka placówka informuje o tym policję i straż graniczną.przyznała Biegańska-Wójtowicz. Dodała, że nastoletni imigranci "oddalają się z placówki dyskretnie" np. informując personel, że idą do miasta. Dom dziecka jest placówką otwartą i jego podopieczni mogą to swobodnie robić. Czasami personel domu dziecka zauważa, że cudzoziemskie nastolatki na krótko przed ucieczką telefonują, czy wymieniają informacje w internecie. -- przyznała dyrektor domu dziecka.
Bożena Biegańska-Wójtowicz przyznała PAP, że nastoletni imigranci najczęściej mają ze sobą niewiele rzeczy. Niektórzy nie mają zapasowych ubrań, w takich sytuacjach dom dziecka wydaje im odzież ze swojego magazynu albo kupuje. Dom dziecka zaopatruje też nastolatków w środki higieniczne.
- zapewniła Biegańska-Wójtowicz i dodała, że nastoletni migranci czasami zdradzają opiekunom swoje dramatyczne przeżycia (zwłaszcza dzieci z Afganistanu), nastolatki z Iraku, czy Syrii czasami zdradzają, że jadą na Zachód po lepszą przyszłość.
- podkreśliła dyrektor domu dziecka w Kętrzynie.
Uciekinierzy docierają do swoich bliskich w Niemczech, czy Belgii.
Bożena Biegańska-Wójtowicz zapewniła PAP, że pobyty w jej placówce dzieci z innych krajów i kultur nie wzbudzają niepokojów polskich dzieci. przyznała i dodała, że nastolatkowie z placówki stają się w mediach społecznościowych znajomymi i dzięki temu polskie dzieci oraz pracownicy domu dziecka dowiadują się, że uciekinierzy dotarli bezpiecznie do swoich bliskich w Niemczech, czy Belgii.
- powiedziała Biegańska-Wójtowicz i dodała, że każda ucieczka wywołuje u kadry niepokój, stres, dotyczący tego, czy nastolatkowie są bezpieczni.
Cudzoziemskie dzieci w przeszłości, w latach 2016-17, trafiały do domu dziecka w Kętrzynie. Wówczas jednak, jak przyznała dyrektor, nastolatkowie czekali na wypełnienie wobec nich procedury, niektórzy w ramach prowadzonych postępowań legalnie byli kierowani do rodzin przebywających na Zachodzie Europy. powiedziała Biegańska-Wójtowicz.
Do domu dziecka w Kętrzynie nie skierowano ani jednego kilkuletniego dziecka. Małe dzieci, jak przyznała PAP Aleksandrowicz, przebywają w zamkniętym ośrodku z rodzicami.