Środowy wiec w Gdańsku przeciwko wojnie na Ukrainie zorganizował Związek Ukraińców w Polsce. Na Placu Solidarności przy Pomniku Poległych Stoczniowców 1970 zebrało się wieczorem około stu osób. Obecna była także prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.
- mówiła przed Pomnikiem Poległych Stoczniowców 1970 Marta Kowal.
"Putin chce więcej"
- oświadczyła.
Kowal zauważyła jednocześnie, że nareszcie Europa i cały świat zaczęli sobie zdawać sprawę z tego, że jeżeli na Ukrainie wybuchnie wojna na dużą skalę, to ucierpi przez to cała Europa i cały świat.
Jak dodała, nie można pozwolić na to, żeby jedna osoba dyktowała całemu światu, jak ten powinien żyć. - mówiła Kowal.
Aleksandra Dulkiewicz powiedziała, że każdy ma nadzieję, że do wojny nie dojdzie. - mówiła Dulkiewicz.
Podkreśliła, że wierzy w pokojowe rozwiązania. Podczas wiecu odśpiewano m.in. "Mury".
Od tygodni trwa napięcie związane z obecnością rosyjskich wojsk przy granicy z Ukrainą. Nadal prowadzone są rozmowy dyplomatyczne mające na celu deeskalację sytuacji i niedopuszczenie do wybuchu wojny. Pod koniec ubiegłego roku Rosja sformułowała szereg żądań wobec USA i NATO, nazywając je propozycjami w sprawie gwarancji bezpieczeństwa. Moskwa domaga się prawnych gwarancji nierozszerzenia NATO m.in. o Ukrainę; kraje Sojuszu wykluczyły już spełnienie tego postulatu. W przypadku niezrealizowania żądań Moskwa zapowiada kroki, w tym militarne, chociaż nie precyzuje, jakie mogłyby to być działania. Ukraina i państwa zachodnie uważają, że skoncentrowanie żołnierzy przy ukraińskiej granicy przez Rosję ma służyć wywarciu presji na Kijów i wspierające go stolice. Eksperci wojskowi oraz zachodnie rządy mówią o realnej groźbie rosyjskiej agresji.