W budynku wielokrotnie interweniowała policja wzywana przez skonfliktowanych duchownych. O eksmisję księdza starało się Towarzystwo Salezjańskie, którego ks. Woźnicki był członkiem do czasu wydalenia z zakonu. Prawomocny wyrok w sprawie eksmisji zapadł pod koniec ubiegłego roku.
Jak poinformował w Poznaniu rzecznik prasowy wrocławskiej Inspektorii Towarzystwa Salezjańskiego ks. Jerzy Babiak, eksmisja księdza z domu zakonnego to pierwsza taka sytuacja w historii zakonu. - powiedział. Przypomniał, że ksiądz Michał Woźnicki został wydalony ze zgromadzenia w 2018 roku.
- dodał.
"Najświętszy Sakrament" w pierwszej kolejności
W czwartek rano komornik w asyście policji wszedł do pomieszczeń opuszczonych w ostatnich godzinach przez kapłana. Zamek musiał otworzyć ślusarz - lokal był częściowo opróżniony.
Rzecznik Izby Komorniczej w Poznaniu Marek Grzelak poinformował dziennikarzy, że w trakcie eksmisji w pierwszym rzędzie sprawdzane jest, czy w tabernakulum w kaplicy urządzonej w pomieszczeniach zajmowanych przez ks. Woźnickiego znajduje się Najświętszy Sakrament. Dopiero po ewentualnym przeniesieniu hostii przez kapłana komornik zacznie spisywać inne rzeczy znajdujące się w pomieszczeniu.
Mieszkający w domu zakonnym w centrum Poznania ks. Michał Woźnicki od dawna był skonfliktowany z pozostałymi zakonnikami; między duchownymi dochodziło do przepychanek i słownych utarczek. Podczas jednej z interwencji ks. Woźnicki został wyniesiony przez policjantów z domu zakonnego.
Po jednej z policyjnych interwencji, Inspektoria Towarzystwa Salezjańskiego św. Jana Bosko we Wrocławiu wydała oświadczenie, którym podkreślono, iż ks. Michał Woźnicki od sierpnia 2018 roku nie jest salezjaninem, a jako suspendowany kapłan . Dodatkowo, wbrew poleceniu władz Archidiecezji Poznańskiej, w zajmowanych pomieszczeniach zorganizował nielegalną, prywatną kaplicę, w której przechowuje Najświętszy Sakrament.
Rafał Pogrzebny
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.