Dziennik Gazeta Prawana logo

Polskie drogi gorsze niż w Bangladeszu

21 sierpnia 2009, 07:50
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polskie drogi gorsze niż w Bangladeszu
Inne
Polskie drogi są jednymi z najniebezpieczniejszych w Europie. Nie wypadają też najlepiej na tle całego globu - gorzej jest jedynie u naszych wschodnich sąsiadów i w krajach Trzeciego Świata. To co dla nas nie jest żadną tajemnicą, dostrzegła teraz również Światowa Organizacja Zdrowia.

Raport WHO to pierwsze tak duże porównanie poziomu bezpieczeństwa na drogach na całym świecie. Jego wyniki okazały się bardzo niekorzystne dla Polski. "Jest źle. . I od lat to się nie zmienia" - zauważa Paulina Miśkiewicz, dyrektor polskiego oddziału WHO.

Z przytoczonych w raporcie danych Komendy Głównej Policji wynika, że . W przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców Polski co roku ginie na drogach 14 osób - tyle samo co w Gwatemali. W Europie gorzej jest tylko na Ukrainie, Łotwie, Słowacji, Litwie, Białorusi, w Rosji i Grecji.

>>>Tiry zjadą z dróg na tory? Za 167 lat

Raport wskazuje, że na polskich trasach liczba śmiertelnych ofiar wypadków w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców jest trzy razy wyższa niż w Wielkiej Brytanii, w Holandii czy Szwajcarii. To właśnie w tych krajach według WHO jeździ się najbezpieczniej.

Polskie drogi nie najlepiej wyglądają też w zestawieniu ze 178 państwami świata, które należą do tej organizacji. Wśród nich zajmujemy dopiero 85. pozycję. . "Jeśli nic się nie zmieni, do 2030 roku wypadki drogowe staną się jedną z głównych przyczyn zgonów Polaków" - ostrzega Paulina Miśkiewicz z WHO.

Zdaniem ekspertów główne przyczyny tak dużej liczby wypadków śmiertelnych w Polsce są wciąż te same: to . "Jeżeli po wąskiej drodze, na której są koleiny, z dużą prędkością mknie samochód i próbuje wyprzedzić na trzeciego, to nie ma się co dziwić, że dochodzi do wypadku" - mówi Adrian Furgalski, szef zespołu doradców gospodarczych TOR. I dodaje: "Ale problem też w tym, że Polacy nie uważają przy przechodzeniu przez ulicę. Np. w Kopenhadze potrącenia pieszych przez samochody należą do rzadkości. U nas to niemal codzienność".

Inną teorię przedstawia Andrzej Markowski, psycholog transportu. . Obrazowo mówiąc: gdy jakiś tir zatarasuje drogę, to polski kierowca trąbi, wścieka się. Inaczej jest w Wielkiej Brytanii, gdzie wszyscy czekają cierpliwie na usunięcie ciężarówki" - zauważa.

Poza tym, zdaniem eksperta, . "W Szwecji kierowca, który zauważy, że ktoś przekracza prędkość, dzwoni na policję i informuje ją o tym. W Polsce uznane byłoby to za donosicielstwo" - twierdzi Markowski.

Co ciekawe, nasi kierowcy wcale nie są tymi, którzy najczęściej prowadzą pod wpływem alkoholu. Kilka razy częściej powodują wypadki w Portugalii, Estonii i Australii.

Urzędnicy Ministerstwa Infrastruktury odpowiadającego za budowę nowych tras w kraju, choć nie kryją zaskoczenia wynikami rankingu, to niezbyt się nimi przejmują. "Dysponujemy nieoficjalnymi danymi policji, które mówią, że niż w podobnym okresie w 2008 roku" - twierdzi rzecznik prasowy resortu Mikołaj Karpiński.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj