Dziennik Gazeta Prawana logo

Jarosław Kaczyński z sekatorem. Próbował odciąć tabliczkę, w końcu wyniósł cały wieniec

10 kwietnia 2024, 19:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jarosław Kaczyński usiłujący odciąć tabliczkę z wieńca
Jarosław Kaczyński usiłujący odciąć tabliczkę z wieńca/Facebook
"Dzisiaj na pl. Piłsudskiego przy Pomniku Ofiar Tragedii Smoleńskiej doszło do incydentu z udziałem parlamentarzysty, który zabrał wieniec złożony w tym miejscu przez inną osobę" - informuje rzecznik Komendy Stołecznej Policji podinsp. Robert Szumiata. Chodzi o próbę odcięcia tabliczki przy jednym z wieńców i wyniesienie go przez Jarosława Kaczyńskiego, który użył do tego celu przyniesionego przez siebie sekatora. 

Do incydentu doszło przed pomnikiem Ofiar Tragedii Smoleńskiej w Warszawie w 14. rocznicę katastrofy smoleńskiej. Zginęło wówczas 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński, brat prezesa PiS. 

Od kwietnia 2018 roku, miesiąc w miesiąc wieniec przed pomnikiem oprócz polityków składa także warszawski przedsiębiorca Zbigniew Komosa. Na jego wieńcu jest tabliczka z napisem "Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który, ignorując wszelkie procedury, nakazał pilotom lądować w Smoleńsku w skrajnie trudnych warunkach. Spoczywajcie w pokoju. Naród Polski. Stop kreowaniu fałszywych bohaterów!".

Wieniec usuwały dotychczas policja albo wojsko. W sprawie wypowiedział się nawet Sąd Najwyższy, który orzekł, że treść tabliczki nie jest znieważeniem.

Napis tej treści nie spodobał się Jarosławowi Kaczyńskiemu, który początkowo przy użyciu sekatora usiłował odciąć tabliczkę z napisem, stłuc ją, ale - czynił to bez skutku. W końcu chwycił wieniec i wyniósł go sprzed pomnika. 

Komunikat policji

Incydent przed pomnikiem potwierdził podinspektor Robert Szumiata, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji. "Policjanci dokumentowali przebieg zdarzenia, w którego czasie czynności prowadził także nasz Zespół Antykonfliktowy starając się zapobiec naruszeniu prawa i informując posła o zgodnym z nim zachowaniu" - napisał podinsp. Szumiata w komunikacie na stronie Komendy Stołecznej Policji. 

"Z uwagi na to, że całe zajście zostało nagrane, a parlamentarzysta jest osobą powszechnie znaną - jego zatrzymanie nie było niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania, a więc nie zachodziły przesłanki wymagane dla podjęcia takiego działania" - informuje KSP, dodając, że "dalsze czynności w powyższej sprawie będą procedowane zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj