Drugi tom "Dzienników" obejmuje lata 1939-1943. Od triumfalnego pochodu niemieckiego Wehrmachtu poprzez kampanię w Polsce, Danii, Norwegii, kraje Beneluksu oraz zwycięstwo nad Francją, aż po atak na ZSRR i klęskę Niemców pod Stalingradem.

Goebbels wielokrotnie odnosi się do wątków polskich. Z ekscytacją opisuje skuteczność niemieckich wojsk w kampanii wrześniowej, a potem można znaleźć wiele zapisków dotyczących Generalnego Gubernatorstwa. A konkretnie mnóstwo niepochlebnych uwag pod adresem "króla Polski" Hansa Franka. Zdaniem ministra propagandy Frank zbyt miękko obchodził się z "krnąbrnymi" Polakami. Goebbelsa w późniejszej fazie okupacji mocno irytowały także akcje polskich partyzantów na terenie administrowanym przez Franka. 

>>>Dzienniki Goebbelsa. Prawa ręka Hitlera odsłania kulisy III Rzeszy

Drugi tom "Dzienników" zaczyna się wpisem z datą 2 września 1939 roku, ale Goebbels opisuje w nich wydarzenia z dnia poprzedniego. Jak wyglądał początek II wojny światowej oczami ministra propagandy III Rzeszy?

Jeszcze żadnych meldunków. W Gdańsku deklaracja przystąpienia (do Rzeszy). Walki. Westerplatte i Gdynia ostrzeliwane. Dzwoni Forster: do teraz wszystko dobrze. Reichstag: historyczne posiedzenie. Fuehrer uzasadnia swoje posunięcia. Ułatwia Londynowi i Paryżowi drogę do porozumienia. Podziękowanie Moskwie. Problem Gdańska wyjaśniony (...) Niestety nie mamy jeszcze Westerplatte. To nie jest dobrze, ze względów psychologicznych. W Gdańsku trwają także walki o (polski) urząd pocztowy (...) U Fuehrera. Jest wściekły, że Westerplatte nie jest bombardowane. Zaraz to zarządza (...) Pierwszy komunikat z frontu. Odnieśliśmy już bardzo miłe sukcesy. Ale jeszcze nie o rozstrzygającym znaczeniu. Usuwam z komunikatu pewne błędy psychologiczne. Radio kosztuje mnie wiele pracy. Muszę tam być czujny niczym pies myśliwski - pisze Goebbels.

Minister hitlerowskiej propagandy nie kryje swojej pogardy dla polskich władz. Z nie skrywaną satysfakcją pisze m.in. o ewakuacji polskiego rządu do Rumunii. 

Wpis z 20 września 1939 r.: W Polsce panuje chaos. Mościcki wydał odezwę do narodu polskiego, w której zaklina się na honor. To nam się podoba: najpierw zwiać (za granicę), a potem rozprawiać o honorze (...).

7 października 1939 r.: W południe u Fuehrera. Znakomite towarzystwo. Fuehrer opowiada o niektórych bardzo poruszających epizodach z kampanii (w Polsce). Niemieccy muszkieterzy są doprawdy niedościgli na całym świecie. Polaków oceniliśmy całkowicie fałszywie. Ich przywódcy są nic niewarci. Egoistyczni i zepsuci. Prawdziwie polscy! A przy tym tkwiący w gównie w sposób niedający się z niczym porównać. Niosą ze sobą niebezpieczeństwo, że stepy (azjatyckie) zbliżą się do granic Europy. Fuehrer położył historyczną zasługę niszcząc to (polskie) państwo. Warszawa jest w większości zrujnowana. Wina polskiego przywództwa. Przy złej pogodzie ta kampania nie byłaby możliwa, przynajmniej co do tempa działań. Drogi są niewyobrażalne. Ich linia Maginota! Ale jednak się przeliczyli. Nasze zmotoryzowanie zdziałało prawdziwe cuda.

Już na początku drugiego tomu, w październiku 1939 roku Goebbels daje sygnał, co w najbliższym czasie czeka Żydów.

Bodaj najtrudniejsze będzie rozwiązanie kwestii żydowskiej. Ci Żydzi nie są już ludźmi. To drapieżne zwierzęta o chłodnym umyśle, które muszę zostać unieszkodliwione (...) - napisał Goebbels.

W końcowej części "Dzienników" czytelnik znajdzie zapiski ukazujące tło zbrodniczego majstersztyku, jakim było przemówienie Josepha Goebbelsa z 18 lutego 1943 roku.

Pałac Sportu stał się wtedy widownią największego popisu oratorskiego ministra propagandy i towarzyszącej temu tyleż fanatycznej, ile starannie zaaranżowanej erupcji entuzjazmu dla hasła wojny totalnej - napisał Eugeniusz Cezary Król w przedmowie do "Dzienników".

Joseph Goebbels, Dzienniki, Tom 2: 1939-1943, Świat Książki