"Sfrustrowany e-biznes"
Czasem jestem tak sfrustrowany, że chciałbym podpalić siedzibę PARP – powiedział nam jeden z przedsiębiorców, który chciał za pieniądze z UE rozwijać swoją firmę internetową. Dostał wprawdzie obietnicę unijnej dotacji, jednak na obietnicy się skończyło, bo urzędnicy do tej pory (a mija już prawie rok) nie wypłacili mu obiecanych pieniędzy.
- Rosję czeka kredytowy krach
- "Kapitalizm bez regulacji to zagrożenie"
- Czy bank może być zbyć duży, by upaść?
- Wielka rewolucja w unijnych dotacjach
- Bruksela chce zwrotu dotacji od Polski
- Unia chce rozdać miliardy Polakom
- Rzeczniczka PARP zwolniona
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
I nie tylko zresztą jemu, bo w podobnej sytuacji jest większość "szczęśliwych beneficjentów", jak jeszcze niedawno pisała o nich prasa. I w ten sposób piękna historia o dzielnych, przedsiębiorczych Polakach, którzy nie boją się rynkowych wyzwań i z pomocą Brukseli rzucają się na wezbrane wody biznesu, zmienia się w brzydką historię o urzędnikach, którzy swoją nieudolnością i lenistwem potrafią zniszczyć każdy przejaw inicjatywy.
Urzędników, dla których najważniejszy jest przepis, że na odpowiedź namolnemu petentowi po raz kolejny upominającemu się o wypłatę zaliczki mają dokładnie miesiąc! A że petent może w końcu stracić płynność? Że może nie być w stanie spłacać rat kredytu zaciągniętego na otwarcie firmy? To już nie jest ich urzędniczy ból głowy. A powinien, bo jeśli jakikolwiek internetowy biznes upadnie, to nie będzie to już wyłącznie wina przedsiębiorcy, ale także urzędnika z PARP, który nie przelał mu w stosownym czasie obiecanych pieniędzy.



























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!