"Mój bank ma być najlepszy w Polsce"
"Jak umrę, pójdę do św. Piotra i powiem mu otwarcie: nie ma mowy, nie idę do czyśćca, pracowałam w Ministerstwie Skarbu" - mówi nowa szefowa Pekao SA. Alicja Kornasiewicz opowiada o planach, kryzysie finansowym i futrze, którego nie dostała od Grażyny Kulczyk.
- Rząd sprzedaje dużą firmę za pół ceny
- PZU zaczyna wojnę o klienta
- Polacy nie chcą kupować w niedzielę
- Milionowe premie polskich bankowców
- Już wiadomo, kto zastąpi Bieleckiego
- Emerytury poszły w górę. Zobacz o ile
- Trudno zarobić na kryzysie
- Lista najbardziej wpływowych Polek
- Rząd sprzedaje Ruch
- Stolica prywatyzuje ciepłownię
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
MICHAŁ MAJEWSKI, PAWEŁ RESZKA: Ludzie z Pekao dzwonią do pani dawnego biura w CAIB i pytają, jak się z panią pracuje?
ALICJA KORNASIEWICZ*: Dzwonią. Jeden z przepytywanych powiedział koledze: "Stary, super! Śpisz smacznie, a tu o piątej rano zrywa cię telefon i w słuchawce słyszysz
Kornasiewicz, która cię ustawia do pionu". O piątej rano tylko raz mi się zdarzyło zadzwonić do podwładnego. Godziny mi się pokręciły. Ale o 7 rano już częściej dzwonię, w
soboty i niedziele też.
Cieszy się pani ze zwycięstwa w konkursie na prezesa Pekao?
Jestem dumna. Mówię to otwarcie. Inna postawa świadczyłaby o niedojrzałości. Kiedy alpinista po trudnej wspinaczce zdobywa szczyt, nie mówi: "Ale brzydki widok. Wszystko to było bez
sensu". Jestem pełna optymizmu. Ten bank, jego pracownicy mają wielki potencjał. Moją ambicją jest, żeby Pekao stało się liderem na rynku, i to nie tylko pod względem aktywów czy
kapitału. Chcę, żeby klienci mówili: najlepszy bank, najbardziej przyjazny, najlepsze usługi i jakość.
Pani jako wiceminister skarbu sprzedawała Pekao Włochom z UniCredit. Nie ma tu konfliktu interesów, że teraz staje pani na czele tego właśnie banku?
To nie ja sprzedawałam, ale minister Skarbu Państwa w imieniu rządu. Ja natomiast nadzorowałam proces prywatyzacji. Polskie ustawodawstwo jasno reguluje, co może robić eksminister czy osoba
pełniąca funkcję publiczną. Ja prawa nie przekroczyłam. W 2005 r. UniCredit kupił Bank Austria, w którym pracowałam już od 5 lat. Powinnam była się zwolnić? Nikt wtedy nie używał tego
argumentu przeciw mnie. Od tego czasu zajmowałam wysokie stanowiska w grupie, byłam odpowiedzialna za całą bankowość inwestycyjną nie tylko w Polsce, ale też w regionie Europy
Środkowo-Wschodniej, gdzie nadzorowałam 14 krajów. Jako członek komitetu zarządzającego uczestniczyłam w zarządzaniu całą dywizją bankowości inwestycyjnej grupy. Jestem też w hierarchii
executive vice-president, co daje mi miejsce w gronie zarządzających całą Grupą UniCredit. Przed wyborem na prezesa pracowałam w radzie nadzorczej Pekao. Też nikt nie podniósł tej sprawy.
Dopiero teraz. Trzeba sporo złej woli, aby po 11 latach od prywatyzacji widzieć konflikt interesów, którego nie ma.
Pojawia się opinia, że pani przejście do Pekao będzie oznaczało oddawanie kompetencji do Mediolanu. Będzie pani notariuszem włoskich właścicieli?
Nie ma takiej możliwości. Nie po to zostałam prezesem, aby oddawać kompetencje czy unikać odpowiedzialności. Zgodnie z polskim prawem za spółkę odpowiedzialny jest prezes. Kropka.
Zapytamy inaczej. Czy pani obowiązki i zadania będą mniejsze niż poprzedników?
Odpowiem pytaniem: a jakie były obowiązki poprzedników? Ja zakresu ich obowiązków nie widziałam. Jedno jest pewne, obowiązki i odpowiedzialność prezesa reguluje polskie prawo. Tak długo,
jak ono się nie zmieni, sytuacja jest jasna.
czytaj dalej

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!