Wybór Obamy nie jest niespodzianką. Przyjąłem to z optymizmem i nadzieją na zmiany w polityce amerykańskiej. Sądzę, że Obama będzie prezydentem bardziej otwartym i skłonnym do współpracy, niż jego poprzednik George Busch. Otwartości w polityce zagranicznej spodziewam się przede wszystkim we współpracy z Unią Europejską, w tym oczywiście również z Polską.

Nie wiemy jeszcze, czy Polsce uda się utrzymać status uprzywilejowanego sojusznika Stanów. To będzie w dużym stopniu zależało od tego, czy Polska pozostanie krajem ważnym na mapie amerykańskich interesów. Wiele zależy od planów instalacji tarczy antyrakietowej. A nie mamy jeszcze pewności, jak się sytuacja rozwinie i jakie są plany Demokratów w tej kwestii.

Ważne będzie też ewentualne dalsze zaangażowanie w Iraku i Afganistanie. Tam, gdzie Polska bardzo blisko, bliżej niż inne kraje europejskie, współpracuje ze Stanami. Jeśli Ameryka zmieni swoją politykę i wycofa się z energicznej walki z terrorem, znaczenie Polski może zmaleć na rzecz szerszej współpracy z Unią Europejską. Znaczenie Polski dla Ameryki było dotąd o tyle istotne, że wspieraliśmy ją w Iraku i Afganistanie. W momencie, kiedy dla Ameryki te operacje stracą znaczenie, to również stracą znaczenie sojusznicy, którzy byli ważni. Ale za wcześnie, by o tym mówić. Nie sądzę, żeby Amerykanie się gwałtowanie wycofali z Afganistanu i Iraku. Raczej spodziewam się, że będą to próby kontynuowania tej polityki, ale w większej współpracy z partnerami, z Unią Europejską zwłaszcza.

Ważne będą też kontakty USA-Rosja. Jeśli strategia USA pójdzie w kierunku konfrontacji z Rosją i ograniczania rosyjskiej ekspansji, wtedy Polska może być ważniejszym partnerem. Jeśli Obama postawi na bliską współpracę, przymykając oko na różne rosyjskie wybryki, to - niestety - rola Polski może ulec zmniejszeniu.

Polska powinna zadbać o to, żeby być sojusznikiem nie od przypadku do przypadku, ale trwałym. Pewne podstawy już są. Teraz z nową administracją powinniśmy jak najszybciej nawiązać roboczy kontakt. Obawiam się, że takie kontakty niestety zaniedbano w okresie przygotowań do wyborów i że obecny rząd nie miał zbyt dobrych kontaktów ze sztabem Demokratów.

Jeśli chodzi o zniesienie wiz, ja się nie spodziewam, żeby nowa administracja zmieniła w tej sprawie przepisy. To nie jest kwestia, która różniła Demokratów i Republikanów.