Koszulka reprezentacji jest wartością samą w sobie. Orzełek dodawał jej splendoru, bo choć na chwilę łączył kibiców i wyciszał animozje. To znak rozpoznawczy i znak solidarności dla kibiców. Nawet tych, którzy piłką interesują się od mistrzostw do mistrzostw. To wreszcie element narodowej dumy. Piłkarze całowali orzełka po strzeleniu bramki czy przyciskali go do piersi podczas odgrywania narodowego hymnu.

Teraz już całować nie będą. I to wcale nie dlatego, że nie będą strzelać bramek – to akurat idzie im coraz lepiej. Chodzi o to, że trudno przecież pocałować logo PZPN, jednej z najbardziej znienawidzonych instytucji w Polsce.

Działacze PZPN argumentują, że większość reprezentacji na koszulkach ma logo federacji, a nie godła narodowe. Zmiana ma więc przybliżyć nas do nowoczesności.

Tyle że wiele reprezentacji nadal ma na koszulkach godło narodowe. A znaczki federacji Anglii, Niemiec czy Hiszpanii zawierają symbole narodowe. Logo PZPN przypomina bardziej znaczek ze stacji jednej z firm paliwowych. Gdyby chodziło o sponsorowanie, wszystko byłoby jasne. Ale tak nie jest.

Godło to nie tylko emocje, ale też marka. Niepodważalna, stabilna i rozpoznawalna. Kojarzy się ono z najlepszymi latami dla polskiej piłki. Boniek, Lato czy Młynarczyk, którzy w latach 70. i 80. byli gwiazdami światowego formatu na plakatach kupowanych przez kibiców na wszystkich kontynentach, zawsze pojawiali się z orzełkiem na piersiach. Polskie godło kojarzyło się z sukcesem.

PZPN kojarzy się z czymś zupełnie odwrotnym – korupcją, nieudolnością i arogancją. Przekonali się o tym były i obecny prezes tej organizacji, wiele razy wygwizdywani na wszystkich polskich stadionach.

Pojawienie się logo związku na koszulkach reprezentacji nie sprawi, że Polacy PZPN pokochają. Przeciwnie, już widać, że raczej niechęć się pogłębi. Bo reprezentacja piłkarska Polski nie jest własnością federacji.

To dobro wspólne. Kibice kochają ją nawet, gdy przegrywa, bo łączą nas właśnie symbolika – barwy, godło i hymn. Występy piłkarskiej kadry zawsze łączyły te trzy elementy. Jeden z nich właśnie zniknął.

W całej tej sytuacji uderza jeszcze brak wyczucia ze strony władz związku. Czy musieli zmieniać koszulki właśnie teraz? Bo Polacy pierwszy raz zagrają bez orzełka na piersiach 11 listopada, w dniu narodowego święta. Symbole narodowe będą więc wszędzie, tylko nie na trykotach piłkarzy.