Autorzy podsumowują, że gospodarka Polski jest słabiej rozwinięta niż w krajach na zachodzie Unii Europejskiej. I omawiają kolejne sektory przedsiębiorczości. Najgorzej chyba wypada innowacyjność i rozwój nowoczesnych technologii. To paradoks, bo mamy dobre uczelnie i bardzo obiecujących naukowców. Co z tego, jeśli nie ma pieniędzy na patenty i rozwój nauki. To, że państwa na to nie stać (wydatki na badania i rozwój wynoszą mniej niż połowę średniej unijnej) przygnębia, bo oznacza, że inwestujemy tylko w beton, czyli w najlepszym razie mamy szansę stać się dostarczycielem taniej siły roboczej.

Ale za granicą rozpowszechnione jest finansowanie rozwoju i badań przez prywatne firmy - bo to w sumie najlepsza droga do dużego sukcesu i jeszcze większych pieniędzy. U nas niestety tylko 37 proc. badań przeprowadza sektor prywatny (średnia unijna to 63 proc.!). Nic dziwnego, że produkty zaawansowanych technologii stanowią tylko niecałe 6 proc. ogółu (średnia w UE to prawie trzy razy tyle).

A propos inwestycji w beton - to pomimo dużych środków unijnych infrastruktura transportowa nadal jest w Polsce dużym problemem. O ile jeszcze z budową dróg jest jako tako, o tyle inwestycje (nawet tak konieczne jak remonty) w infrastrukturze kolejowej to dramat. Kolejne przygnębiające odkrycie - pomimo że mamy więcej ludzi z wyższym wykształceniem niż na Zachodzie (nic dziwnego, skoro powstają jak grzyby po deszczu Wyższe Szkoły Tego i Owego), to brakuje specjalistów z wykształceniem technicznym i informacyjno-komunikacyjnym. Dalej - pomimo prób reform, wciąż istnieją duże bariery administracyjne i biurokratyczne dla przedsiębiorców, które utrudniają założenie i prowadzenie własnej firmy. Polska dalej więcej importuje niż eksportuje (75 proc. eksportu to rynek unijny, reszta to głównie Chiny, Brazylia, Rosja i Ukraina). Do tego wszystkiego dochodzi jeden z najwyższych w Unii odsetek emisji gazów cieplarnianych (w przeliczeniu na mieszkańca).

To wszystko suche statystyki zebrane przez Eurostat.

Teraz popatrzmy, jak to wygląda w całości. Polska staje się wówczas zacofanym technologicznie krajem, który buduje na potęgę drogi i kształci ludzi, którym wykształcenie, jakie otrzymują, nie zapewni pracy. Widać bardzo jasno, że przez całe lata - to wina wszystkich kolejnych rządów - brakowało myślenia holistycznego i perspektywicznego.

Owszem, musimy wybudować drogi, by transport jakoś był możliwy. Ale największym zaniedbaniem jest ignorowanie rozwoju nauki i badań - a to jest przyszłość. Kraje skandynawskie i Niemcy, które są potęgą gospodarczą w Europie, inwestują głównie w naukę. I wiodą prym we wprowadzaniu na rynek i opatentowywaniu nowoczesnych technologii. My tymczasem jesteśmy w europejskim ogonie. Pieniądze unijne idą głównie na inwestycje w beton - podczas, gdy inne kraje są już na daleko wyższym poziomie. W efekcie stajemy się krajem o taniej sile roboczej, w dodatku dzięki ulgom podatkowym preferującym wielkie sieci handlowe ponad własnych przedsiębiorców. Czyli przepaść cywilizacyjna między nami a mitycznym Zachodem zamiast się zmniejszać, rośnie.