Mediolańskie spotkanie było na rękę zarówno prezydentowi Rosji, jak i Ukrainy, tak uważa wiceszef Ośrodka Studiów Wschodnich doktor Adam Eberhardt. Ekspert nie jest jednak zaskoczony brakiem efektów rozmów na najwyższym szczeblu. Jak mówił IAR, Moskwa nie jest zainteresowana stabilizacją sytuacji na Ukrainie, potrzebuje jednak chwili wytchnienia i spokoju. W strategicznym interesie Rosji nie jest kompromis, nie jest dogadanie się, ale rzucenie Ukrainy na kolana, doprowadzenie do paraliżu państwa ukraińskiego, powiedział ekspert. Podkreślił, że nie udało się tego dokonać środkami militarnymi, Moskwa będzie więc sięgać po szantaż energetyczny, po embargo handlowe, po próbę rozbicia jedności Unii Europejskiej.

Adam Eberhardt zaznaczył, że Petro Poroszenko ma wybory parlamentarne w swoim kraju za pasem i chce sprawiać wrażenie, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Na to jednak, zdaniem eksperta, nie ma co liczyć. Mediolańskie spotkanie wpisało się doskonale w plan Rosji, która zamierza przekonać Zachód, że jest zainteresowana deeskalacją konfliktu. Ma to służyć osłabieniu jedności Unii Europejskiej. Gdy konflikt na Wschodzie narastał, Unia Europejska, mimo wewnętrznych podziałów, trzymała się razem, starała się dbać o spójność przekazu - mówił.Prezydenci Rosji i Ukrainy rozmawiali w trakcie szczytu Unia Europejska-Azja dwukrotnie, najpierw w obecności przywódców Niemiec, Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii i szefów unijnych instytucji. O 13-tej do stołu zasiedli Władimir Putin, Petro Poroszenko, Angela Merkel i Francois Hollande. 

ZOBACZ TAKŻE: Więcej Rosjan wierzy w Putina niż w Boga>>>