Jerzy Stępień zastanawia się, dlaczego ojciec Tadeusz Rydzyk może pozwalać sobie na deklaracje o nieprzestrzeganiu polskiego prawa i tłumaczenia, że Hitler przecież też ustanawiał prawo.

Spora cześć Episkopatu ojca Rydzyka się po prostu boi, boi się rozłamu w Kościele. Bowiem siła rażenia Radia Maryja jest duża - przyznaje prawnik i były prezes Trybunału Konstytucyjnego w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Chcę się teraz wypowiedzieć nie jako prawnik, lecz jako katolik - dodaje Jerzy Stępień. - Ja od dawna zauważałem niepokojące sygnały związane z działalnością tego medium. Złożyłem wizytę nuncjuszowi apostolskiemu arcybiskupowi Józefowi Kowalczykowi, zwracając mu uwagę na sekciarskie zachowania ojca Rydzyka. Byłem wtedy już sędzią Trybunału Konstytucyjnego. Uważałem wtedy, że Episkopat mógł się zająć wszelkimi aspektami działania tego medium: teologicznymi, finansowymi, prawnymi, politycznymi. Chodzi nie tylko o bulwersujące opinie wyrażane na antenie, ale na przykład słynną zbiórkę na Stocznię Gdańską, której to pomocy Stocznia nigdy nie otrzymała, chodzi o tajemnicze nadajniki w Moskwie, które radio miało - wylicza Jerzy Stępień.

Jego zdaniem zarzutami, jakie podnosił mogłaby się zająć specjalna komisja kościelna.

Bo jest poważne zagrożenie, że oto powstaje sekta wewnątrz polskiego Kościoła i jako katolik jestem tym bardzo zaniepokojony - podkreśla prawnik i były sędzia Trybunału Konstytucyjnego.