Jak mówi Aleksander Smolar, prezes Fundacji im. Stefana Batorego, nie musimy mieć wcale do czynienia z nowym zjawiskiem. Pojawiają się opinie, że to tendencje, które pojawiły się zaraz po upadku Rosji radzieckiej: w istocie dało się obserwować rozpoczęcie konserwatywnego zwrotu już w latach 90-tych, bez cech agresywnych, ale jako odwołanie się do ciągłości historycznej tradycji Rosji.

Maria Przełomiec, prowadząca w TVP Info magazyn Studio Wschód uważa, że Władimir Putin traktuje idee konserwatywne instrumentalnie - jako oręż walki z Zachodem. Sam siebie przedstawia jako obrońca tradycyjnych, chrześcijańskich wartości, jest przeciwko związkom homoseksualnym, przekonuje że broni rodziny.

Według publicystki wystarczy spojrzeć na rosyjskie media, by zobaczyć że jest to traktowane jako jeden z argumentów przeciwko Unii Europejskiej, stawianej jako przykład rozkładu moralnego. Dziennikarka zwraca uwagę na rozdźwięk pomiędzy deklaracjami a rzeczywistością - równocześnie w Moskwie bez problemów funkcjonuje wiele klubów gejowskich, olbrzymia jest też ilość aborcji dokonywanych w stolicy Rosji. Konserwatyzm i cerkiew stały się w jej opinii narzędziami do odradzania rosyjskiego imperializmu, uważa.

Jak mówi Doktor Karolina Wigura z Kultury Liberalnej i Instytutu Socjologii UW, z debaty "Rosja: konserwatywny zwrot?" zorganizowanej przez Fundację im. Stefana Batorego wynika, że odwoływanie się do konserwatyzmu, to sięganie po konkretne narzędzie do przeprowadzenia zmian: Władimir Putin szuka wyrazistego projektu współczesnej Rosji, a konserwatywny zwrot jest właśnie jednym z narzędzi, mających uczynić ten projekt wyrazistym.