Bartłomiej Mayer: Ile węgla sprowadza się teraz do Polski?

Adam Gorszanów*: Więcej, niż było w ubiegłym roku. Spodziewam się, że w roku 2014 będzie to co najmniej 12 mln ton.

Ale import jest znacznie niższy, niż był trzy lata temu.

2011 r. był wyjątkowy. Węgiel kamienny nie miał wtedy aż tak dużej konkurencji na rynku energetycznym. Mieliśmy do czynienia ze wzrostem gospodarczym, zwiększało się zapotrzebowanie na węgiel, rosły jego ceny, a sytuacja na rynku była inna niż teraz: Bogdanka produkowała znacznie mniej węgla, a Silesii nie było w ogóle. W efekcie trzeba było kupować węgiel za granicą. Dziś jest inaczej.

Import rośnie, ale rośnie też eksport.

W zeszłym roku eksport z importem prawie się zrównoważyły. W latach ubiegłych 90 proc. węgla wywożonego z Polski trafiało do UE. W tym roku jest podobnie. Eksport był subsydiowany przez krajowych producentów – jego cena była niższa niż na polskim rynku. Teraz jednak, z powodu trudnej sytuacji największych koncernów węglowych, taka sprzedaż została radykalnie zmniejszona. W efekcie znowu wielkości importu i eksportu się rozejdą.

Czyli obecny import węgla nie tylko uzupełnia ofertę polskiego górnictwa?

Na rynku miału energetycznego nie ma deficytu węgla. Brakuje go na rynku drobnych odbiorców, czyli w segmencie węgla sortowanego (groszek, ekogroszek, orzech i kostka). Zapotrzebowanie szacuje się tu na 9–12 mln ton rocznie, a polskie górnictwo sprzedawało 9 mln ton. W najgorszym razie brakuje 3 mln ton. W 2013 r. sprowadzono z zagranicy prawie 11 mln ton tego asortymentu. Nie było to konieczne uzupełnienie.

Mowa jednak o tym, że import miałby wynosić 3–4 mln ton, może trochę więcej.

To byłyby wielkości do zaakceptowania. Jednak faktyczny tegoroczny import będzie nawet czterokrotnie większy.

Dlaczego doszło do takich rozbieżności?

Można to po części uzasadnić niską ceną węgla z importu, bo kupuje się go po cenie znacznie niższej, niż wynosi koszt wytworzenia przez polskie spółki węglowe. Z drugiej jednak strony powodem było zbyt małe uregulowanie kwestii dystrybucji.

Co należy zrobić?

Trzeba podjąć działania, które ograniczałyby ekspansję zagranicznego węgla. Jedna z propozycji izby zmierzała do tego, by ograniczyć dostępność takiego węgla do zamówień publicznych. Mówimy o ilości ponad 1 mln ton. Nie podjęto tu działań. Z kolei szeroko dyskutowane propozycje regulacji dotyczące jakości sprowadzanego węgla nie spowodują ograniczenia importu. Nastąpi raczej jego monopolizacja, czyli ograniczenie do kilku podmiotów, które węgiel będą mogły sprowadzać.

*Adam Gorszanów jest prezesem Izby Gospodarczej Sprzedawców Polskiego Węgla

ZOBACZ TAKŻE: Dlaczego węgiel z importu jest Polsce potrzebny? >>>