- Hanna Gronkiewicz-Waltz powinna się stawić przed komisją weryfikacyjną i wyjaśnić wszelkie wątpliwości. Pytanie, dlaczego nie chce tego uczynić - dodał.

- Jeżeli Hanna Gronkiewicz-Waltz stawiłaby się przed komisją, to musiałaby zeznawać pod przysięgą. Gdyby okazało się, że mówi nieprawdę, to sankcje za składanie fałszywych zeznań pod przysięgą byłyby o wiele wyższe niż mandaty, które są na nią nakładane - powiedział.

Według niego, prezydent Warszawy poszła ślepą uliczką. - Wcześniej miała wsparcie polityków z PO przy niestawianiu się przed komisją weryfikacyjną. Już od kilku tygodni widzimy, że Grzegorz Schetyna i Borys Budka powoli odcinają się od Hanny Gronkiewicz-Waltz. Zachowanie prezydent stolicy powoduje, że PO traci w sondażach, ponieważ jest ona wiceprzewodniczącą partii. A przecież Platforma miała aspiracje, żeby być liderem partii opozycyjnych. Choć jeszcze w tej chwili PO ma największe poparcie wśród partii opozycyjnych, to jednak opozycja jest zdywersyfikowana i brakuje tam silnego lidera, który mógłby ją scalić - podkreślił dr Lech Jańczuk.

Zdaniem eksperta "wydaje się, że Hanna Gronkiewicz-Waltz jako polityk jest chyba skończona przez to, że nie stawia się przed komisją weryfikacyjną i próbuje stosować jakieś kruczki prawne, które by legitymizowały jej działania".

Odnosząc się do szans na wygraną kandydata PO w najbliższych wyborach na prezydenta stolicy, dr Jańczuk stwierdził, że "trudno jest prognozować, dlatego że w dużych miastach PO miała do tej pory dosyć silne poparcie. Inaczej wygląda to w mniejszych miejscowościach. Wszystko będzie zależało od tego, kogo wystawi PO i kogo wystawi PiS w wyborach na prezydenta Warszawy".

- Myślę, że wybory samorządowe będą papierkiem lakmusowym. Jeżeli PO przegra wybory samorządowe, to należy się spodziewać, że prawdopodobnie działania tej partii w ramach totalnej opozycji się zmienią - przestanie atakować rząd, a zacznie polemizować na argumenty - zakończył dr Lech Jańczuk.

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił w czwartek wnioski prezydent stolicy ws. sporu kompetencyjnego co do reprywatyzacji między prezydentem stolicy i komisją weryfikacyjną. NSA uznał, że sprawy - w myśl prawa - nie można kwalifikować jako takiego sporu.

Cztery oddzielne postanowienia trojga sędziów NSA są prawomocne i ostateczne.