Opozycja zbyt szybko ogłasza „koniec demokracji”. Pakiet demokratyczny został przed kilkoma laty napisany dlatego, że to nie PiS, a PO łamała reguły parlamentarne. Ale to PiS zrobił z Sejmu jeszcze większą karykaturę niż PO. Trudno mi znaleźć w tej sferze rzecz, w której PiS robi coś lepiej, bardziej szanuje standardy

PiS wie o państwie jedną rzecz: że prawnicy, prezesi spółek, telewizyjni dziennikarze bez ręcznego sterowania byliby raczej przeciw nim. A ośmioletnie rządy PO jeszcze tę prawidłowość wzmocniły, bo powstało ileś tam powiązań nieformalnych. Przejęcie wydaje im się najlepszą odpowiedzią.

Piotr Zaremba: Twoja książka „Wyjście awaryjne” to manifest symetrysty czy wyznanie kogoś, kto rozczarował się definitywnie dobrą zmianą?

Robert Matyja: Ani jedno, ani drugie. Wydawnictwo chciało, żebym zebrał swoją diagnozę rozproszoną w wywiadach i uzupełnił o wątki, o które dziennikarze nie pytają. Przy okazji spytało mnie, czy jest przestrzeń dla niezaangażowanych po żadnej stronie sporu. Ja kontestuję samo słowo „symetryzm”. Kryje się za nim epitet mający przywołać do szeregu tych ze strony liberalnej, którzy są krytyczni wobec „swoich”. A swoje miejsce na scenie opisuję jako „nigdzie”. Szukam przestrzeni robienia czegoś sensownego, osłabiania skutków konfliktu. To „coś sensownego” nie ma być nową partią.

P.Z.: Uderzasz bardzo mocno w obecny obóz rządzący. Mówisz Polakom: ci to dopiero pobili wszelkie rekordy.