Kopacz blokuje leczenie Polaków za granicą
Unijna dyrektywa "Pacjenci bez granic" pozwala każdemu obywatelowi Wspólnoty leczyć się w kraju, który sam wybierze. Polak mógłby położyć się do szpitala np. we Francji, a Hiszpan w Niemczech. Ale minister zdrowia Ewa Kopacz patrzy na to krzywym okiem i blokuje nowe przepisy.
- Kopacz nie przekonała Kochanowskiego
- Kopacz zaryzykowała. Efekty w marcu
- Obłożnie chorzy zostaną bez opieki?
- Kopacz: Nie wszystko mi się udało
- Kopacz: Pacjent stał się podmiotem
- Prezydent zapyta Tuska o służbę zdrowia
- Nielegalnie ratowała ludzi. Sąd ją obronił
- "Budżet trzeszczy przez tchórzostwo rządów"
- Czekają nas potworne kolejki w szpitalach
- Koniec z promocjami w aptekach
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dla polskich pacjentów unijna dyrektywa oznaczałaby same zyski: mogliby otrzymać lepszą i szybszą pomoc medyczną za granicą, a NFZ musiałby pokryć koszty tych świadczeń, choć tylko do wysokości refundacji obowiązującej w Polsce. Różnicę pacjenci musieliby pokryć z własnej kieszeni. Na przykład chory, który poddałby się wszczepieniu by-passów w holenderskim szpitalu, musiałby zapłacić ponad 7 tys. euro. Bo w Holandii operacja kosztuje ponad 13 tys. euro, a w Polsce tylko 5,4 tys.
W tej chwili Polak, który chce się leczyć bezpłatnie za granicą, musi za każdym razem dostać zgodę prezesa NFZ. Jest ona wydawana jedynie wtedy, gdy stan pacjenta czekającego w kolejce na zabieg się pogarsza, a nie można przyspieszyć terminu operacji. Zgodę na zagraniczne leczenie otrzymują też osoby, dla których nie ma skutecznej terapii w Polsce.
Autorzy dyrektywy "Pacjenci bez granic" uważają, że każdy pacjent w Unii Europejskiej powinien mieć prawo do swobodnego wyboru placówki, w której chce się leczyć. Minister zdrowia Ewa Kopacz, którą do poparcia dyrektywy przekonywał szwedzki minister zdrowia Goran Hagglund, jest jednak innego zdania. – Projekt dyrektywy w obecnym kształcie jest dla polskiej strony nie do przyjęcia. Przygotowaliśmy własne propozycje zmian. Jeśli zostaną wzięte pod uwagę, być może strona polska zmieni stanowisko – tłumaczy Piotr Olechno, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.
Resort obawia się, że wprowadzenie dyrektywy spowodowałoby gwałtowny wzrost liczby Polaków leczących się w krajach UE za pieniądze NFZ. Tych obaw nie podzielają jednak eksperci. Z opinii przygotowanej dla Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej (UKIE) wynika, że umożliwienie pacjentom swobodnego leczenia za grani- cą kosztowałoby NFZ jedynie około 100 mln zł rocznie. – Biorąc pod uwagę, że budżet NFZ wynosi ponad 50 mld zł, to raczej niewielka kwota – komentuje Jerzy Gryglewicz, ekspert Wyższej Szkoły Handlu i Prawa im. Łazarskiego w Warszawie.
Ale Ministerstwo Zdrowia ma również inne zastrzeżenia. Zdaniem Ewy Kopacz przyjęcie dyrektywy zmusiłoby NFZ do rozliczania wszystkich rachunków za leczenie Polaków za granicą, zarówno w publicznych, jak i prywatnych placówkach służby zdrowia. Tak przewiduje dyrektywa.
To byłby precedens, który spowodowałby, że krajowe placówki niemające podpisanych kontraktów z NFZ mogłyby także przesyłać do Funduszu faktury za leczenie pacjentów. – Pokrywanie leczenia pacjentów w prywatnych placówkach mogłoby kosztować Fundusz nawet 1,5 mld zł rocznie – mówi nieoficjalnie jeden z ekspertów, który przygotowywał opinię dla UKIE.
Ostateczne decyzje w sprawie dyrektywy Pacjenci bez granic mają zapaść 1 grudnia na spotkaniu unijnym ministrów zdrowia w Brukseli.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!