Bogumił Łoziński: Jak ksiądz biskup ocenia antykonkordatową deklarację nowego lider Sojuszu?
Bp Tadeusz Pieronek: To zupełnie egzotyczne postulaty człowieka, który zapewne nie pamięta, jak wyglądała Polska przez dziesiątki lat przed 1989 r. On w ogóle nie rozumie, czym jest konkordat i o co w nim chodzi.

Skąd się biorą tak silne ataki lewicy na konkordat?
Agresja wobec konkordatu wynika z tego, że ten dokument układa stosunki między Kościołem katolickim i państwem w sposób całościowy i pokojowy. Tymczasem lewica zyskuje poparcie tylko na wojnie, więc nic dziwnego, że chce zburzyć pokój. Lewica nigdy nie chciała konkordatu i zawsze podważała prawie wszystkie jego zasady: niezależność Kościoła od państwa, wolność religijną, wolność systemów wewnętrznych panujących w Kościele, małżeństwa religijne itd. Lewica jak zwykle pragnie, aby wszystko w państwie było podporządkowane wizji świata, którą ona ma.

Napieralski argumentuje swoje postulaty neutralnością światopoglądową państwa. Czy konkordat łamie tę zasadę?
Neutralność światopoglądowa polega na tym, że każdego człowieka, który ma taki czy inny światopogląd, traktuje się tak samo: jako osobę ludzką z wszystkimi prawami, jakie jej przysługują, i z wszystkimi obowiązkami, jakie z tymi prawami się łączą. W demokratycznym państwie pluralizm światopoglądowy polega właśnie na tym, że każdego się szanuje i każdemu przydziela się jego sferę wolności. Tymczasem jeśli neutralność światopoglądową traktuje się tak, jak to robili komuniści - że oni mogą wszystko, a inni mają milczeć - to jest to po prostu zniewolenie.

Katolicy w Polsce mają zapewnioną tę sferę wolności?
Tak, gwarantuje to właśnie konkordat. Z tego tytułu, że są wierzącymi katolikami, nie mają żadnych ograniczeń.

A czy w Polsce Kościół przestrzega zasady autonomii od sfery politycznej?
W sensie instytucjonalnym duchowni nie uczestniczą w polityce, nie ma ich w rządzie czy w parlamencie. Jednak ani duchowni, ani katolicy świeccy nie są pozbawieni praw obywatelskich, mają więc pełne prawo wypowiadać się także politycznie. Kościół bardzo wyraźnie oczekuje od duchownych, aby powstrzymali się od działalności politycznej, przynależności do partii, bo to rodzi przekonanie, że służą tylko jakiejś części społeczeństwa, a księża są posłani do wszystkich.

Kraj staje się co raz bardziej nowoczesny, w wielu dziedzinach ulega modernizacji. Czy Kościół w Polsce nadąża za tymi przemianami?
Kościół nie ma potrzeby nadążania za nowoczesnością, bo modernizacja państwa to jest zmiana pewnych układów społecznych, a Kościół nie pretenduje do tego. Natomiast zasady moralne, jakie stosuje wobec wszystkich ustrojów i układów społecznych, są jednakowe, nie zmieniły się od czasów Chrystusa.

Niektórzy oczekują od Kościoła dostosowania tych zasad do procesów zachodzących w społeczeństwie, np. zmiany etyki seksualnej.
Kościół nigdy nie poddał się i nie podda dyktatowi mody czy większości opinii publicznej. Kościół jest od tego, aby przekazywać depozyt wiary, który jest niezmienny, i czy ktoś się z nim zgadza czy nie, to jest jego wybór.

Istnieje niebezpieczeństwo, że co raz więcej osób będzie od tych zasad odchodzić. Jak Kościół odnajduje się w modernistycznym społeczeństwie?
Obecnie Kościół szuka języka, aby dotrzeć do zmieniającego się społeczeństwa i przedstawić mu swoje zasady w takiej formie, aby były łatwiejsze do przyjęcia przez ludzi. Jednak to nie Kościół ma się modernizować, tylko ludzie żyjący w nowoczesnym społeczeństwie. Jeśli chcą być w Kościele, muszą uznać, że zasady obowiązujące w porządku wiary i moralności nie ulegają zmianie.

p

Bp Tadeusz Pieronek jest przewodniczącym Kościelnej Komisji Konkordatowej, w latach 1993 – 98 był sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Polski