Czeka nas zaciskanie pasa
To będzie budżet czasów kryzysu. Podczas drugiego czytania projektu przyszłorocznych dochodów i wydatków państwa rząd przedstawił poprawkę zakładającą obniżenie tempa wzrostu gospodarczego z 4,8 proc. do 3,7 proc. PKB. Minister finansów Jacek Rostowski nie wykluczył też kolejnych cięć, jeśli okaże się, że kryzys się pogłębi. Lewica już zapowiada, że będzie walczyć o interes najbiedniejszych.
- Polska zarobi na kryzysie?
- Wielkie zwolnienia narodowego operatora
- Państwu zabraknie pieniędzy na emerytury
- Minister neguje założenia budżetu
- Tusk: Wódka zdrożeje. To pomoże biednym
- Nauczyciele jednak dostaną "pomostówki"?
- Cięcia w budżecie nie wywołały burzy
- Pawlak krytykuje plan walki z kryzysem
- Tusk nie rządzi, bo chce być prezydentem
- Żywność tanieje, wiele towarów o 20 procent
- PiS do Schetyny: Co z pieniędzmi dla policji?
- Rząd poprawia budżet na kryzys
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rząd już przewiduje, że w związku z zakładanymi niższymi wpływami z podatku od towarów i usług dochody państwa zmniejszą się o ponad 1,7 mld zł. By nie naruszyć dyscypliny finansowej, postanowiono, że o taką samą kwotę zostaną zmniejszone wydatki państwa. To oznacza to, że deficyt nadal będzie wynosił ok. 18 mld zł, a inflacja w przyszłym nie powinna przekroczyć 3 proc.
Minister Rostowski podkreślał, że nasza gospodarka jest bardziej odporna na wstrząsy związane z kryzysem finansowym niż gospodarki innych państw. "Ale nie jesteśmy wyspą" - zaznaczył. "Jeśli okaże się, że wpływ kryzysu będzie silniejszy, niż się spodziewaliśmy, nie będziemy wahali się przed dalszymi krokami, jak nowelizacja ustawy budżetowej w przyszłym roku" - podkreślił.
Szef resortu finansów przypomniał też pięć priorytetów rządu zapisanych w ustawie budżetowej na 2009 r. i zapewnił, że będą one realizowane. Chodzi o wzrost wydatków na edukację, drogi, naukę, obniżenie podatków, zmniejszenie zaplanowanego deficytu o 10,3 mld zł w porównaniu z deficytem na 2008 r.
PIS: Będzie jeszcze gorzej
Zdaniem PiS, największej opozycyjnej partii, budżetowe plany rządu są wciąż zbyt optymistyczne. Nie uda się osiągnąć wzrostu gospodarczego nawet na poziomie 3,7 proc. PKB, a dochody budżetowe zmniejszą się nie o 1,7 mld zł, ale o kilkanaście miliardów.
"Wydaje się, że rząd dąży do przyjęcia budżetu za wszelką cenę, chcąc zachować dotychczasowe założenia. Prawdziwe zmiany będą dokonywane w ciągu roku" - dodała Natalli-Świat.
Lewica: Zagłosujemy za budżetem, jak przyjmiecie nasze poprawki
Marek Wikiński, reprezentujący Lewicę, zapowiedział, że jego klub złoży poprawki do projektu ustawy budżetowej na 2009 rok, które "pozwolą najbiedniejszym grupom społecznym na lepsze przejście przez czas kryzysu finansowego".
Posłowie Lewicy chcą m.in., aby kwota w wysokości 1 mld 400 mln zł została przeznaczona na zwiększenie wskaźnika waloryzacji rent i emerytur.
"Jest sprawa, która nas łączy - uchwalenie projektu ustawy budżetowej, która będzie minimalizowała skutki światowego kryzysu finansowego. W tej kwestii w imieniu klubu Lewica deklaruję pełną współpracę" - zapowiedział Wikiński. Dodał jednak, że decyzję w sprawie głosowania nad całością projektu ustawy budżetowej na 2009 roku klub uzależnia od przyjęcia zgłoszonych przez niego poprawek.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!