>>>Sikorski: Damy milion złotych za porywaczy

Wicepremier Schetyna odniósł się do nagrody wyznaczonej przez rząd za informacje, które pomogą w schwytaniu morderców Polaka. Powiedział, że oferta skierowana jest głównie do Pakistańczyków, którzy na miejscu pomogą schwytać morderców polskiego inżyniera.

Zaznaczył, że wcześniej rząd nie chciał oferować pieniędzy za takie informacje, tym bardziej, że liczono na pomyślne zakończenie sprawy. Zdaniem Schetyny, wszystko szło w dobrym kierunku, ale do czasu. Załamanie działań nastąpiło pod koniec stycznia i na początku lutego. "Krytyczny był 6 luty i skuteczna ofensywa wojsk pakistańskich. To wtedy nastąpiła śmierć Polaka" - podkreślił Schetyna na antenie TVN24.

"Polski rząd przy próbach ratowania porwanego w Pakistanie inżyniera nie miał innej możliwości niż współpraca ze służbami pakistańskimi" - mówi szef MSWiA Grzegorz Schetyna i dodaje, że jedno z państw usiłowało samo odbić swojego obywatela porwanego w Pakistanie. Efekt. Miejscowe służby przestały współpracować w tej sprawie.

Zaznaczył, że od koncepcji odbicia zakładnika odstąpiono dlatego, że teren, na którym działali talibowie, nie jest pod kontrolą władz pakistańskich.

"Zrobiliśmy naprawdę wszystko. Był kontakt, były list prezydenta Kaczyńskiego, był kontakt premiera z premierem Afganistanu, był kontakt ministra spraw zagranicznych. Kontaktowaliśmy się na wszystkich możliwych poziomach. Mieliśmy pełne rozeznanie sytuacji i wiarę, że sprawa skończy się dobrze" - podkreślił wicepremier.