Czy rząd spóźnił się z wyznaczeniem nagrody?
Dlaczego wcześniej rząd nie wyznaczył nagrody za informacje o porywaczach Polaka? "Były sugestie, żeby nie podnosić rangi tego problemu, że na dyplomatycznej drodze ta skuteczność będzie większa - większa niż okup. Taka była decyzja rządu, żeby nie epatować finansami i nie ustanawiać nagrody" - mówi minister Schetyna.
- Pakistan nie chciał pomóc polskim komandosom
- Co polski James Bond wie o śmierci geologa?
- Geolog cierpiał, a w służbach panował chaos
- "Podniesienie ręki na Polaka kosztuje"
- MSZ do Pakistanu: Macie odnaleźć ciało!
- Sikorski: Damy milion złotych za porywaczy
- MSZ do Polaków: Nie jedźcie do Pakistanu!
- Sikorski i Czuma podpadli premierowi
- Posłowie uczcili pamięć zabitego Polaka
- Prosimy USA, by złapały zabójców Polaka
- "Rząd odpowie za chaos w sprawie Polaka"
- USA nie dostały apelu o ujęcie porywaczy
- Polak był w niewoli, a ambasador w Polsce
- Polscy prokuratorzy mogą lecieć do Pakistanu
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>>Sikorski: Damy milion złotych za porywaczy
Wicepremier Schetyna odniósł się do nagrody wyznaczonej przez rząd za informacje, które pomogą w schwytaniu morderców Polaka. Powiedział, że oferta skierowana jest głównie do Pakistańczyków, którzy na miejscu pomogą schwytać morderców polskiego inżyniera.
Zaznaczył, że wcześniej rząd nie chciał oferować pieniędzy za takie informacje, tym bardziej, że liczono na pomyślne zakończenie sprawy. Zdaniem Schetyny, wszystko szło w dobrym kierunku, ale do czasu. Załamanie działań nastąpiło pod koniec stycznia i na początku lutego. "Krytyczny był 6 luty i skuteczna ofensywa wojsk pakistańskich. To wtedy nastąpiła śmierć Polaka" - podkreślił Schetyna na antenie TVN24.
"Polski rząd przy próbach ratowania porwanego w Pakistanie inżyniera nie miał innej możliwości niż współpraca ze służbami pakistańskimi" - mówi szef MSWiA Grzegorz Schetyna i dodaje, że jedno z państw usiłowało samo odbić swojego obywatela porwanego w Pakistanie. Efekt. Miejscowe służby przestały współpracować w tej sprawie.
Zaznaczył, że od koncepcji odbicia zakładnika odstąpiono dlatego, że teren, na którym działali talibowie, nie jest pod kontrolą władz pakistańskich.
"Zrobiliśmy naprawdę wszystko. Był kontakt, były list prezydenta Kaczyńskiego, był kontakt premiera z premierem Afganistanu, był kontakt ministra spraw zagranicznych. Kontaktowaliśmy się na wszystkich możliwych poziomach. Mieliśmy pełne rozeznanie sytuacji i wiarę, że sprawa skończy się dobrze" - podkreślił wicepremier.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!