MICHAŁ MAJEWSKI, PAWEŁ RESZKA: Co pan sądzi o słowach generała Waldemara Skrzypczaka wypowiedzianych w wywiadzie dla DZIENNIKA?
BOGDAN KLICH:
Jestem nimi zaskoczony. To, co powiedział w wywiadzie, powinien był powiedzieć bezpośrednio mnie. A tego nie zrobił.

Generał mówi, że trudno się do pana ministra przebić z wiedzą. Przekonuje, że doradcy, którzy pana otaczają, przedstawiają panu wypaczony obraz rzeczywistości.
Generał Skrzypczak ma nieograniczony dostęp do mnie. Jako członek kierownictwa Ministerstwa Obrony uczestniczy w cotygodniowych naradach. Na tych spotkaniach generał nie skorzystał z okazji, żeby wypowiadać swoje spostrzeżenia. Pod drugie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy spędziłem z Waldemarem Skrzypczakiem wiele dni. Odwiedzaliśmy razem kilkanaście jednostek Wojsk Lądowych w Polsce. Rozmawialiśmy w cztery oczy. I swymi wątpliwościami generał Skrzypczak się ze mną nie podzielił.

Nigdy panu nie powiedział, że w Afganistanie brakuje bezzałogowych samolotów rozpoznawczych, tzw. BSR-ów, i śmigłowców? Skrzypczak mówi, że raportował w tej sprawie do resortu obrony i do Sztabu Generalnego.
Ja zakup dwóch BSR-ów średniego zasięgu zaplanowałem jeszcze na zeszły rok. Ale Dowództwo Wojsk Lądowych, którym kieruje generał Skrzypczak, przedstawiło irracjonalne oczekiwania. Oczekiwania skrojone raczej na miarę armii Stanów Zjednoczonych, a nie Wojska Polskiego.

Co to znaczy? Skrzypczak jest doświadczonym dowódcą, chyba wie, jaki sprzęt jest potrzebny?
Bywa, że wojskowi oczekują tzw. złotych klamek, często wymagania techniczne są nadmiernie rozbudowane. Ten drugi przypadek to właśnie sytuacja z BSR-ami.

Generał mówi, że brakuje dobrze wyposażonych śmigłowców. Co pan na to?
Na zeszły rok zaplanowaliśmy zakup 15 maszyn. Trzech Mi-17 i 12 Mi-24. Ale zgłosił się tylko jeden oferent i zażądał 1,5 mld złotych, czyli trzy razy więcej, niż zaplanowaliśmy wydać. Żaden odpowiedzialny urzędnik, w tym minister obrony, nie może zgodzić się, by Skarb Państwa został naciągnięty na miliard złotych. W związku z tym postępowanie w sprawie śmigłowców zostało rozpoczęte od nowa. Przez te wydarzenia, o których generał Skrzypczak doskonale wie, straciliśmy kilka miesięcy.

Czyli zgadza się pan ze Skrzypczakiem, że wojsko w Afganistanie jest źle wyposażone? Dokonaliśmy skoku technologicznego w Afganistanie. 44 z 70 Rosomaków, które są w Afganistanie, zostały wysłane przez ostatni rok. 17 nowych zostanie dostarczone we wrześniu. Przerzuciliśmy wojsku nowe kamizelki kuloodporne, nową broń osobistą, gogle noktowizyjne, zestawy umundurowania. Nie można powiedzieć w sposób odpowiedzialny, że za mało zostało zrobione. To jest kłamstwo. Ale oczywiście nie jest tak, że nie mogłoby być lepiej.

Kiedy śmigłowce i BSR-y trafią do Afganistanu?
Dwa Mi-17 w wersji afgańskiej już są na miejscu. Trzeci czeka na przerzut.

A dodatkowe śmigłowce?
O tym we wtorek zdecyduje Rada Ministrów.

A BSR-y?
W tym roku mamy zarezerwowaną pierwszą transzę finansową, na rozpoczęcie pozyskiwania tego sprzętu. Druga transza jest umieszczona w projekcie budżetu na rok przyszły. O skali programu zdecyduje we wtorek rząd.

Generał Skrzypczak mówi, że armia żyje w ciągłym strachu, że na każdym kroku dowódcy są przesłuchiwani, chodzi za nimi żandarmeria. Ktoś powinien odejść: albo wojskowi, albo ci, którzy im nie ufają. Co pan o tym sądzi?
Za czasów mojego poprzednika (Aleksandra Szczygły – red.) instrumenty ścigania i kontroli odgrywały znacznie większą rolę. Wydaje mi się, że w tej chwili zachowana jest równowaga. Żołnierze mają większą swobodę w użyciu broni. Żandarmeria bada tylko takie przypadki, gdy padły ofiary cywilne lub gdy powstały straty materialne. Jeśli żandarmeria miesza się w inne sytuacje, to nadużywa kompetencji.

Czy generał Skrzypczak powinien ponieść konsekwencje?
O tym zadecyduje prezydent. To on powołuje i odwołuje dowódców rodzajów sił zbrojnych. Ale w Polsce obowiązuje i musi obowiązywać cywilna kontrola nad wojskiem. Żaden żołnierz nie ma prawa do wypowiadania się w kwestiach politycznych. Nawet jeżeli kierują nim emocje i nawet jeżeli ma, co zakładam, najlepsze intencje.

Stracił pan zaufanie do generała Skrzypczaka?
Jestem osobiście rozżalony postawą generała, bo dwukrotnie w chwilach dla niego krytycznych podałem mu rękę. Zapewniałem publicznie generała Skrzypczaka, że powalczę o jego drugą kadencję na stanowisku dowódcy Wojsk Lądowych. Dlatego jestem zdumiony, że swoje żale do urzędników wojskowych czy ministerialnych generał wypowiada za pośrednictwem prasy.

Czy pan ma sobie coś do zarzucenia, czy pan myślał o dymisji?
Jestem lojalnym ministrem w rządzie premiera Tuska. To premier decyduje, z jakim ministrami chce pracować.

Dlaczego pan, nikt z pana zastępców ani ze Sztabu Generalnego nie poleciał z premierem do Afganistanu? Czy to nie jest wotum nieufności dla was ze strony Donalda Tuska?
Tak umówiliśmy się z premierem. On leci do Afganistanu, a ja zostaję w kraju na Święto Wojska Polskiego. Wojsko mamy w Polsce i Afganistanie.