Fani byłej pierwszej damy stworzyli stronę w internecie: kwasniewska.of.pl. Na niej wpisują swoje głosy poparcia. Co piszą? "Pani Jolanto, jest pani najbardziej pożądaną osobą na przyszłym stanowisku prezydenckim. Nikt by nie miał szans. Ile znam osób, tyle jest różnych poglądów politycznych, ale co do prezydentury, to nikt nie ma złego zdania o pani. Proszę to wykorzystać" - Benedykt. Są też wpisy deklarujące konkretną pomoc: "Pani Jolanto, pragnę się zaangażować w pani kampanię wyborczą za 2 lata, marzę o pani sukcesie" - Andrzej.

Według sondy umieszczonej na stronie nieoficjalnego sztabu, aż 71 proc. głosujących chce, by Kwaśniewska wystartowała w wyborach prezydenckich. Czy internauci są w stanie przekonać byłą pierwszą damę? Kwaśniewska twierdzi, że nie. I wskazuje swoich kandydatów do Pałacu Prezydenckiego, m.in.: Jolantę Szymanek-Deresz, byłą szefową kancelarii Aleksandra Kwaśniewskiego, obecnie posłankę i Izabelę Jarugę-Nowacką.

Kamila Wronowska: W Internecie istnieje nieoficjalny sztab wyborczy popierający pani start w wyścigu o fotel prezydenta w 2010 r. Wie pani o tym?
Jolanta Kwaśniewska*: Tak. Wiem, że od dłuższego czasu ta strona funkcjonuje. Ktokolwiek za nią się kryje, najcieplej pozdrawiam cały sztab.

Nikt ze sztabu nie próbował się z panią skontaktować?
Nie. Nie wiem, kim są moi fani. Ale od razu zaznaczam, że nie myślę absolutnie o wzięciu udziału w wyborach prezydenckich.

Nie chciała pani kandydować w 2005 r. Nic się nie zmieniło od tego czasu?
To, co robię, sprawia mi ogromną satysfakcję. O wyborach prezydenckich nie myślę.

Tylko internauci namawiają do startu? A może też znajomi, mąż, córka?
Namawiają mnie ludzie w przeróżnych sytuacjach. I to nieznajomi. Niektórzy dzwonili do mnie co miesiąc, namawiając do udziału w ostatnich wyborach parlamentarnych. Jak widać bez skutku. Rodzina natomiast wie, że namawianie mnie, nie ma najmniejszego sensu.

A politycy lewicy?
Nie, oni nie namawiają. Ale gdy przed poprzednimi wyborami prezydenckimi pojawiły się medialne sugestie, że mogłabym wystartować, to pan premier Miller zapytał mnie: "Jola, czy to prawda, że ty masz ochotę startować?" Inni bali się o to pytać.

Widzi pani na lewicy kogoś, kto mógłby zawalczyć o prezydenturę?
Podziwiam minister Szymanek-Deresz, minister Jarugę-Nowacką. To są świetne dwie kandydatury. Fenomenalne. Jestem przekonana, że takich kandydatur znalazłoby się więcej, np. prof. Ewa Łętowska, prof. Magda Środa, prof. Henryka Bochniarz. Inteligencja i pracowitość to najważniejsze cechy każdej z nich, czyli przyszłego prezydenta, mam nadzieję. Gdyby ktokolwiek chciał tworzyć sztaby tym paniom i proponować im start w wyborach, to ja podpisuję się pod tym.

To może niech pani namówi je do startu?
Absolutnie, mogę tworzyć taki babski lobbing na rzecz kobiety w kolejnej kampanii prezydenckiej. Jestem za!

Czyli będzie pani je namawiać?
Z ogromną radością.

*Jolanta Kwaśniewska, była pierwsza dama, prezes fundacji "Porozumienie bez barier"