Jacek Rostowski tłumaczył, że Polska zdecydowała się podpisać pakt fiskalny ze względu na wynegocjowane przez siebie dodatkowe zapisy. A chodzi o ustalenie, wedle którego przedstawiciele 17 krajów wchodzących w skład strefy euro nie będą na swoich spotkaniach dyskutowali o sprawach dotyczących całej Wspólnoty. Inną sprawą jest zastrzeżenie, by szczyty eurostrefy nie odbywały się przed szczytami całej Unii. To bowiem umożliwiłoby przedstawicielom strefy potajemne przygotowywanie się i uzgadnianie wspólnego stanowiska.

Była próba "skoku na Unię", chodzi o jedno państwo w szczególności, i dzięki działaniom Polski ten skok się nie udał - zaznaczył Rostowski. Nie uległ jednak namowom Moniki Olejnik i nie przyznał wprost, że chodzi Francję. Ja się nie boję, ale uważam, że nie jest funkcją ministra, ministra rządu polskiego, aby zaogniać stosunki z jakimkolwiek państwem - uciął. 

Minister finansów zapewniał też, że poza zapisami dotyczącymi szczytów państw eurostrefy sam pakt fiskalny jest dla Polski neutralny, ponieważ dotyczy wyłącznie krajów strefy. Ale, jak podkreślał, w dłuższej perspektywie jest jednym z kroków na drodze przebudowy Stefy Euro w tę stronę, aby była ona bezpieczniejsza.

Jacek Rostowski powtórzył także deklarację o gotowości Polski do przyjęcia euro w 2015 roku. Warunki wejścia do strefy Euro, które do niedawna były uważane za najtrudniejsze, czyli te fiskalne, będziemy spełniali już w tym roku, bo obniżyliśmy deficyt budżetowy. Kolejne warunki, wynikające z paktu fiskalnego, będziemy spełniali prawdopodobnie w 2015 roku. Natomiast te warunki, które kiedyś wydawały się łatwiejsze, czyli inflacja i wahania kursów, one stały się trudniejsze - wyjaśniał. 

Zaraz jednak zastrzegł, że strefa euro w obecnym kształcie i stanie nie jest dla Polski kuszącą perspektywą. Zadeklarował, że przystąpienie Polski do strefy nie będzie możliwe tak długo, jak nie będzie ona gwarantowała bezpieczeństwa znajdującym się w niej krajom.