"Panie premierze, jak żyć?" - to nie jedyny problem, z jakim zwracają się do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów obywatele. Urzędników Donalda Tuska zasypywały również protesty dotyczące posyłania sześciolatków do szkół czy podnoszenia wieku emerytalnego.

Od października, czyli od wygranych przez PO wyborów, liczba skarg pod adresem rządu i administracji publicznej wzrosła lawinowo - zauważa "Newsweek", powołując się na dokument przygotowywany w kancelarii premiera. Odnotowano ich 80-procentowy wzrost w porównaniu do analogicznego okresu sprzed roku.

Tylko w 2010 roku swoje pretensje zgłaszało premierowi 16 tysięcy osób. W 2011 roku było ich już 20 tysięcy. Czy w tym padnie kolejny rekord?