Oddałam się do dyspozycji premiera, wydaje mi się to zupełnie oczywiste, kiedy jest kontrola w moim ministerstwie. Oddanie się do dyspozycji to jest przedstawienie swojej dymisji - powiedziała Mucha w środę dziennikarzom. Jak dodała, premier przedstawi w środę wnioski z kontroli w Ministerstwie Sportu oraz Narodowym Centrum Sportu.

Powodem kontroli w Narodowym Centrum Sportu, zarządzającym Stadionem Narodowym w Warszawie oraz w Ministerstwie Sportu i Turystyki było przełożenie w ubiegłym tygodniu meczu Polska-Anglia z powodu złego stanu murawy w związku z obfitymi opadami deszczu.

Czuję się politycznie odpowiedzialna za tę sytuację - oświadczyła minister sportu.

Na uwagę dziennikarza, że szef NCS Robert Wojtaś powiedział, że nie czuje się odpowiedzialny za tę sprawę, Mucha powiedziała: każdy z nas być może w inny sposób podchodzi do tej odpowiedzialności, w moim przekonaniu odpowiedzialność ministra to nie jest tylko odpowiedzialność za to, żeby wszystkie procedury były przestrzegane, to jest też szersza odpowiedzialność.

Pewna odpowiedzialność polityczna po mojej stronie, organizacyjna - po stronie NCS również istnieje - dodała Mucha.

Dopytywana, co mogła zrobić lepiej, minister powiedziała: Przeanalizowałam tę sytuację tysiąc razy i jeśli chodzi o moje możliwości, nie mogłam nic zrobić. Czekam ze spokojem na decyzje pana premiera.

Mucha powiedziała również, że przedstawiła premierowi wyniki "śledztwa", które dotyczyło przełożenia meczu Polska-Anglia - jak zapewniała - nie oszczędzając siebie i nie starając żadnej ze stron wybielić.

Kontrola w Narodowym Centrum Sportu, zarządzającym Stadionem Narodowym w Warszawie, rozpoczęła się w zeszły czwartek. Dzień wcześniej podobna kontrola rozpoczęła się w resorcie sportu. Przeprowadzali ją urzędnicy z departamentu kontroli przy Prezesie Rady Ministrów. Mieli sprawdzać całą dokumentację związaną z przygotowaniami i organizacją spotkania na Stadionie Narodowym.

Rzecznik rządu Paweł Graś poinformował we wtorek na Twitterze, że - zgodnie z zapowiedzią - o wnioskach po kontroli w resorcie sportu i NCS premier poinformuje w środę.

Mecz eliminacji mistrzostw świata Polska-Anglia miał zostać rozegrany w ubiegły wtorek o godz. 21. Po kilkugodzinnych opadach deszczu boisko - nad którym nie zamknięto dachu - było jednak tak nasiąknięte wodą, że mecz przełożono na środę.

Po przełożeniu meczu PZPN jako winnego zaistniałej sytuacji wskazywał NCS, które - zdaniem związku - jako gospodarz obiektu powinno zapewnić odpowiednie warunki rozegrania spotkania. NCS natomiast przekonywało, że apelowało o zasunięcie dachu, ale ostateczną decyzję podjął delegat FIFA po konsultacji z przedstawicielami obu ekip.

Ostatecznie mecz odbył się w środę i zakończył remisem 1:1.