Młody informatyk twierdzi, że dzwonił do ludzi od początku lipca przez ponad tydzień. Numery - tylko stacjonarne - wybierał losowo, przez bramkę VOIP. Każdego pytał o wiek - aby odsiać niepełnoletnich respondentów i o ocenę trzech lat prezydentury Bronisława Komorowskiego.

- Chciałem się przekonać, jak to jest naprawdę z tym mitycznym poparciem społeczeństwa dla Bronisława Komorowskiego - wyjaśnia Robert Frycz.

Prezydent od dawna króluje w sondażach - np. z lipcowego badania CBOS wynika, że prezydent jest liderem rankingu zaufania, wyprzedza m.in. Radosława Sikorskiego i Waldemara Pawlaka - ufa mu 70 proc. Polaków.

Ale z sondażu AntyKomora wynika coś zupełnie innego. Pozytywnie prezydenturę Komorowskiego oceniło tylko 32,8 proc. ankietowanych, negatywnie - 67,2 proc.

- Rzeczywistość okazała się okrutna i zgoła odmienna od tego, co przedstawiają główne "sondażownie". Polakom nie podoba się różowy patriotyzm Komorowskiego, przejawy analfabetyzmu, brak dobrego wychowania, podpisywanie ustaw szkodliwych dla społeczeństwa oraz fakt, że ich prezydent non-stop popełnia jakieś gafy. a to powoduje zażenowanie i wstyd, że ktoś taki reprezentuje cały kraj - mówi Frycz.

Opisuje, że badanie przeprowadził na próbie 1055 pełnoletnich obywateli - łącznie wykonał 1440 połączeń telefonicznych, a całkowity czas ich trwania wyniósł 24 godziny, 20 minut i 27 sekund.

Analfabeta, ale mało konfliktowy

- Jedni rozmówcy używali przy tym wyrazów na k... i ch..., inni określali swój stosunek do Komorowskiego w sposób bardziej wyrafinowany, mówili o nim: zdrajca, analfabeta, kretyn. Ale pojawiały się też komentarze pozytywne, że prezydent jest patriotą, godzi różne środowiska i jest mało konfliktowy - wskazuje Frycz.

Czy jego sondaż można uznać za wiarygodny? Szef Homo Homini, Marcin Duma ma co do tego poważne wątpliwości. Przyznaje, że brakuje tu informacji o sposobie doboru próby, a bez tych danych trudno traktować poważnie takie wyniki.

- W takich badaniach należy uwzględnić rozkład terytorialny ludności (mogą to być województwa), ale także strukturę wiekową, płciową i wielkości miejscowości. Problem z numerami stacjonarnymi jest taki, że one praktycznie nie pozwalają na odwzorowanie tych cech. Pod tymi numerami częściej znajdziemy kobiety i osoby starsze - tłumaczy dziennik.pl Marcin Duma.

I dodaje, że podważanie pracy instytutów badawczych i ujawnianie prawdziwych nastrojów społecznych nie jest specjalną nowością. - Z wielkim zacięciem robił to prof. Rafał Broda i jego SIS (Społeczna Inicjatywa Sondażowa - przypis red.). Oni też twierdzili, że wyniki publikowanych badań są nieprawdziwe i pokazywali własne "prawdziwe". Pech chciał, że życie, czyli wybory, zweryfikowały ich życzeniowe badania - mówi Duma.

Frycz przyznaje, że badanie robił po raz pierwszy i może nie jest ono doskonałe, ale poddać się nie zamierza. Badanie - w poprawionej wersji - powtórzy za miesiąc.

Rozbijanie ochrony medialnej

-To nie jest zemsta, raczej kąsanie i rozbijanie ochrony medialnej Bronisława Komorowskiego. Lubię go punktować i pokazywać, że nie nadaje się na stanowisko prezydenta - mówi młody informatyk.

Zemstą na systemie będzie z kolei proces, który zamierza wytoczyć.

- Pozwę instytucje, które mnie nękały i narobiły mi problemów, tak jak ci chłopcy podejrzani ostatnio o wysyłanie mail z informacją o bombie. Zażądam bardzo wysokiego odszkodowania - zapowiada.

Z prowadzenia swojej satyrycznej strony AntyKomor.pl rezygnować nie zamierza. Po aferze, w której sąd w pierwszej instancji skazał go na rok i trzy miesiące ograniczenia wolności oraz 40 godzin prac społecznych za znieważanie prezydenta, Frycz przerejestrował swoją stronę - na obywatela USA. Kolejnych procesów się nie obawia.