Donald Tusk zapewniał na konferencji prasowej, że jego córka nie korzysta z ochrony BOR ani z żadnego z pojazdów pozostających w jego flocie. Czasem jest jedynie dyskretnie obserwowana. Jak przyznał, nie jest to jej wyborem ani życzeniem.

Wiąże się to z setkami pogróżek, jakie Katarzyna Tusk otrzymuje każdego miesiąca. Szef rządu odczytał trzy spośród nich. Wszystkie - jak mówił - gromadzi jego żona. To ona zbiera materiały, w których zawarte są pogróżki, a które potem zgłaszane są na policję i do Biura Ochrony Rządu.

Jako przykład odczytał groźby, jakie jego córka otrzymała w ciągu ostatnich kilku dni. - Żona wybrała trzy najbardziej cenzuralne - dodał, wyszukując je w telefonie. 

Jedna z gróźb brzmiała: Twoje bękarty zdechną, a ty zostaniesz zabita (niecenzuralne słowo), rozszarpana na strzępy z całą rodziną. Jesteście parszywym pomiotem smoleńskiego mordercy.

Druga: Przekaż ryżemu kundlowi, że zostanie zabity za mord smoleński. Ty bezrobotna dziwko też zostaniesz zabita i cała wasza rodzina. Bo ścierwo ryżego kundla musi być wytępione do pięciu pokoleń.

Trzecia: Chciałem spytać, czy już wiesz, gdzie będziesz próbowała się ukryć i uciec, bo chyba świadoma jesteś, że jak kundlowi zdejmiemy ochronę, to i z was nikt nie przeżyje.

Premier dodał, że to tylko kilka przykładów spośród kilkuset gróźb, które Katarzyna Tusk otrzymała w ciągu ostatnich miesięcy. On sam, jak przyznał, dostaje ich jeszcze więcej. Adresatami pogróżek są również: żona premiera Małgorzata Tusk oraz jego syn Michał. - Te bardziej drastyczne dotyczące tego, co zrobią z moimi wnukami, też czasami otrzymujemy - przyznał.

Dodał, że część z tego rodzaju materiałów uznawanych jest przez policję czy BOR za obarczone pewną dozą prawdopodobieństwa.