Zarówno Radosław Sikorski, jak i pracownicy jego biura dostali listy z pogróżkami o bombie. "To cena za wolną Polskę" - napisał anonimowy autor. W biurze pojawili się więc pirotechnicy, którzy sprawdzają informację.
- napisał anonimowy autor listu do marszałka Sejmu - informuje Radio ZET. Podobne pismo trafiło do bydgoskiego biura polityka PO. - - można w nim przeczytać. Od razu powiadomiono więc policję.
Treść pogróżek otrzymanych przez marszałka @sikorskiradek pic.twitter.com/aXO5uYNDP3
— Kamila Biedrzycka (@KBiedrzycka) luty 24, 2015
Do akcji wkroczyli policyjni pirotechnicy. Sprawdzają, czy listy to tylko głupi żart, internetowe pogróżki, czy też to prawdziwy atak.
ZOBACZ TAKŻE: SMS-y z pogróżkami dostawał również Donald Tusk i członkowie jego rodziny >>>
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Radio ZET
Zobacz
|