PO rządzi od ośmiu lat także dlatego, że potrafi uczciwie rozmawiać o potknięciach. Ostro reagowaliśmy na afery, które dotyczyły poważnych nadużyć władzy, nieprawidłowości, jak choćby afera hazardowa. Dużo poważniejsza od zegarka Sławomira Nowaka była afera Kolei Śląskich - mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" szef MON, Tomasz Siemoniak. Zdaniem wicepremiera, Nowak nie jest bowiem dyżurnym przykładem aferzysty - Nie wykorzystał władzy, by zdobyć zegarek, tylko popełnił duży błąd nie wpisując go do oświadczenia. Dodaje jednak, że jeśli były minister zostanie skazany, to nie ma dla niego miejsca w klubie PO

Siemoniak komentuje też wybory samorządowe. Twierdzi, że PiS uznało, że skoro spokojna twarz partii nie przyniosła zdecydowanej wygranej w wyborach, to Jarosław Kaczyński postanowił przejść do ataku. Sądzę, iż Kaczyński uznał, że PiS za mało polaryzował, że za mało było Macierewicza w kampanii samorządowej i dlatego rządzi dziś tylko w jednym sejmiku - komentuje. Jego zdaniem, lider opozycyjnej partii szuka nowego mitu, by wygrać wybory parlamentarne i zamiast o Smoleńsku mówi o fałszerstwach wyborczych. Tyle, że, jak uważa wicepremier, to tylko doprowadzi do jeszcze większej polaryzacji na polskiej scenie politycznej.

Minister obrony wieszczy też koniec Leszka Millera. Wyborcy SLD fatalnie odebrali wspólny front Millera z Kaczyńskim i wzywanie do powtórki wyborów - stwierdza. Sądzi więc, że to może się okazać rujnujące dla szefa SLD, a w przyszłych wyborach parlamentarnych lewica może nie wejść do parlamentu. Zwłaszcza, jeśli połączy się problemy wizerunkowe z brakiem sensownego programu. 

ZOBACZ TAKŻE: Nowak wyleci z klubu PO? "Państwo zadają pytania dla nas niewygodne">>>