Stanisław Żelichowski z PSL wyjaśnił, że przekazanie dotacji na muzeum było zgodne z prawem. Nie krył, że decyzje posłów wynikały ze światopoglądu posłów. Problem jest taki, że nie możemy dać z budżetu na budowę świątyni, a możemy na muzeum. Większość posłów jeździła na kanonizację Ojca Świętego, taką podjęli decyzję i trzeba się z nią pogodzić, bo nie sądzę, żeby była zmieniona – mówił poseł PSL.

Zdaniem Jacka Sasina z PiS decyzja posłów nie jest "niczym nadzwyczajnym".

CZYTAJ WIĘCEJ: Przegłosowane! Kolejne miliony na muzeum w świątyni Opatrzności Bożej>>>

Państwo finansuje różne muzea. Niektórym się nie podoba, że był Jan Paweł II, że Polska ma chrześcijańską tradycję, a większość ludzi to katolicy. Ja im nie odbieram prawa do tego, żeby im się nie podobało, ale niech nie próbują terroryzować parlamentarzystów, na co mamy przekazywać pieniądze, kiedy to jest zgodne z prawem - stwierdził polityk PiS.

Tymczasem według prezydenckiego doradcy Tomasz Nałęcza jest "kłopot z dotacją", bo muzeum znajduje się w świątyni, a mamy rozdział kościoła od państwa.

O zasadzie autonomii państwa i kościoła zawartej w Konstytucji przypomniał Andrzej Rozenek z Twojego Ruchu.

Wiemy, że za te 100 milionów, które już przekazano na świątynię już niejedno muzeum by powstało. Używa się imienia Jana Pawła II, żeby dotować świątynię, żeby Kościół zaoszczędził - stwierdził poseł TR. 

Wtórował mu Krzysztof Gawkowski z SLD, który nie jest w stanie zrozumieć zwrotu PO w sprawie Funduszu Kościelnego.

Donald Tusk przez trzy lata obiecywał, a dziś odkłada się tę sprawę do lamusa - stwierdził Gawkowski.

Z krytykami w sprawie dotacji dla Świątyni Opatrzności Bożej nieoczekiwanie zgodziła się wiceprzewodnicząca klubu parlamentarnego PO, Iwona Śledzińska-Katarasińska.

Chcę wierzyć, że pieniądze są przekazywane na muzeum, że tam się kończy budowa muzeum Jana Pawła II i kardynała Wyszyńskiego. Nie jestem dzieckiem i wiem, że gdyby muzeum nie wieńczyło tej świątyni, to nie wiadomo, co by było. Nie wiem, dlaczego się nazywa Świątynią Opatrzności taki potworek architektoniczny - powiedziała posłanka PO.

Jednocześnie wytknęła SLD, że w 2005 roku ta partia podjęła decyzję o współfinansowaniu muzeum

Zawsze ta pozycja jest w ministerstwie kultury. W zeszłym roku tę dotację dał minister Zdrojewski i mało mu głowy nie ucięto, więc ministerstwo sprytnie pomyślało: dlaczego ma być na nas? Niech Sejm to uchwali - dodała posłanka Śledzińska-Katarasińska.