Ten list wziął się stąd, że działania w obszarze górnictwa będą zwieńczone ustawą. Prezydent nie chce być zaskoczony ostatecznym kształtem ustawy, którą może tylko zawetować lub podpisać, ale żeby rozwiązania były wypracowywane w dialogu z prezydentem. Dlatego szef kancelarii zwrócił się do swojego odpowiednika w rządzie, żeby prezydent był elementarnie poinformowany o działaniach - mówił doradca prezydenta w audycji "7 Dzień Tygodnia". – Prezydent jest jak górnik? – zapytała Monika Olejnik. - Prawdę mówiąc, trochę tak. Choć myślę, że u prezydenta jest więcej życzliwości, niż wśród górniczych związków zawodowych – odpowiedział Tomasz Nałęcz.

Wiceprzewodnicząca klubu parlamentarnego PO, Iwona Śledzińska-Katarasińska, podkreśliła, że to nieprawda, że górnicy nie wiedzieli o pracach nad restrukturyzacją Kompanii Węglowej. – W maju dorzucano jeszcze pieniędzy, licząc, że Kompania Węglowa da sobie radę. Teraz to jest wrzucanie pieniędzy do worka bez dna. Od maja trwają na Śląsku rozmowy, konsultacje i wszystkie programy są brane pod uwagę – mówiła Śledzińska-Katarasińska.

CZYTAJ TAKŻE: Rozszerza się protest górników. Co na to Ewa Kopacz?>>>

Ale jeżeli prezydent Komorowski jest zaskoczony, to kto o tym wie? – zapytała Monika Olejnik. Śledzińska-Katarasińska odpowiedziała, że była zaskoczona listem szefa kancelarii prezydenta, a sama jeszcze nie czytała ustawy.

Informacja rządu o planach restrukturyzacji w Kompanii Węglowej została ogłoszona przez Ewę Kopacz w tym tygodniu. Ta informacja zaskoczyła nie tylko prezydenta, górników i prezydenta. Zdziwiony był również Stanisław Żelichowski z koalicyjnego PSL, którego lider, Janusz Piechociński, jest wicepremierem i minister gospodarki. – Forma przekazania tego budzi wątpliwości, to powinno być poprzedzone debatą. Tak jak z lekarzami, gdyby było więcej debaty, byłaby inna historia – stwierdził polityk ludowców.

Podkreślił jednak, że zmiany są konieczne, ponieważ niektóre polskie kopalnie są nierentowne. - Dlaczego opłaca się wydobywać węgiel w kopalniach czeskich, a nie opłaca się w niektórych kopalniach polskich? - pytał. Dodał, że "związki górnicze doszły do perfekcji" w wymuszaniu podziału zysków między górników, kiedy "jest górka". - A jak jest dołek, to niech budżet dosypie. Od wielu lat tak czynimy - stwierdził Żelichowski. Podkreślił, że obciąża to polską gospodarkę, która może "nie sprostać wyzwaniom czasu".

Decyzję rządu krytykował również Ryszard Czarnecki z PiS, który dwukrotnie podkreślił, że "Polska węglem stoi", a likwidacja kopalń "bardzo źle świadczy o rządzie". - Duża grupa społeczna pracuje na rzecz bezpieczeństwa energetycznego kraju - mówił Czarnecki. Dodał, że polski rząd powinien starać się o zmiany w planach Komisji Europejskiej, która będzie – ze względów środowiskowych – dążyć do redukcji znaczenia węgla w europejskiej gospodarce. - Chciałbym, żeby rząd podjął negocjacje dyplomatyczne, żeby złagodzić lub zlikwidować ten punkt - mówił Czarnecki.

Inne stanowisko zaprezentował Jarosław Gowin, który ocenił restrukturyzację w górnictwie jako konieczną. – Nie może istnieć branża gospodarki, w której nie istnieje rachunek zysków i strat. Najlepszy czas na to był dwa lata temu, kiedy górnictwo przynosiło zyski. Wtedy schowano głowę w piasek – mówił Gowin. Dodał, że list prezydenta Komorowskiego ocenia jako wyraz zaniepokojenia "chaosem w polskiej energetyce". Ocenił, że otwarcie gazoportu w Świnoujściu w lipcu jest nierealne, program budowy elektrowni atomowej jest zatrzymany. - Jeżeli ręka jest chora, nie trzeba jej ucinać. Restrukturyzacja jest możliwa. Górnicy mają prawo czuć się oszukani - dodał.

Na inny wątek zwrócił uwagę Andrzej Rozenek z Twojego Ruchu, który nazwał węgiel „surowcem strategicznym”. - Za naszą wschodnią granicą trwa wojna, a my jesteśmy uzależnieni od dostaw surowców z Rosji. Zamykanie kopalń to nie jest mądry pomysł, bo nigdy nie wiadomo, co się tam wydarzy i ile węgla będzie nam potrzebne. Surowców strategicznych nie da się oprzeć wyłącznie o prawa rynku - mówił rzecznik partii Janusza Palikota.