Chodzi o to, aby w Polsce czuli się oni szanowani i by żyli godnie, a za granicą czuli swą godność, "by mogli być dumni z Polski, która potrafi otwarcie mówić o swoich wadach, ale która jest dumna ze swej historii". Andrzej Duda dodaje, że "ludzie nie będą dumni z państwa słabego, dlatego Polska musi być państwem silnym" - silnym gospodarczo i być państwem, z którym liczą się w świecie. Zdaniem prezydenta elekta, dziś nikt nie liczy się z polskim zdaniem, co było widać przy wojnie w Donbasie.

Andrzej Duda deklaruje, że przygotuje projekty ustaw o podniesieniu kwoty wolnej od podatku, o obniżeniu wieku emerytalnego i o przyznaniu każdej uboższej rodzinie 500 złotych na dziecko. Rozmówca "Rzeczpospolitej" zapowiada, że będzie wpływał na Sejm, by przyjął proponowane przez niego projekty. Będzie też "informował Polaków podczas spotkań, a jak będzie trzeba, to i przez orędzia, o tym, co się dzieje z moimi projektami".

Prezydent elekt podkreśla, że "prezydent jest od służenia narodowi, od słuchania ludzi". Zapowiada, że przyjmie w Pałacu Prezydenckim każdą reprezentatywną grupę społeczną.

Andrzej Duda mówi, że mógłby się spotkać także z homoseksualistami. Powie im jednak, że nie zgadza się na małżeństwa jednopłciowe, nie widzi też powodu, by legalizować związki partnerskie.

Prezydent elekt dodaje natomiast, że byłoby możliwe uznanie statusu osoby najbliższej, która mogłaby się dowiadywać w szpitalu o stan zdrowia czy odbierać korespondencję.