Włodzimierz Cimoszewicz ma dość jasną wizję tego, co wydarzy się w czasie jesiennych wyborów parlamentarnych. Jego zdaniem bardzo prawdopodobne jest, że wygra je PiS. - Nie będzie to wielka zasługa tej partii, ponieważ nie przedstawia żadnych ważnych i ambitnych propozycji. Wykorzystuje dość powszechne poirytowanie kiepskimi rządami PO - argumentuje były premier w rozmowie z "Polską The Times". O kandydatce PiS na szefa rządu również nie wyraża się zbyt pochlebnie.

- Pani Szydło, podobnie jak pani Kopacz, jest niekompetentna i nieprzygotowana do kierowania rządem, dlatego nigdy nie będzie samodzielna, ale w znacznym stopniu zależna od tych, którzy będą mieli dostęp do jej ucha - przekonuje Cimoszewicz. 

Jego zdaniem, w Sejmie znajdzie się również drużyna Pawła Kukiza. Szansy na wyborczy sukces były premier nie daje za to Ryszardowi Petru. - To zaczyna wyglądać na jego prywatną, źle przygotowaną inicjatywę - ucina Cimoszewicz. "Efektowną katastrofę" wróży również planowi zjednoczeni lewicy, a także partii zakładanej przez Andrzeja Rozenka i Grzegorza Napieralskiego.

"Niczego nie żałuję"

Włodzimierz Cimoszewicz rozlicza się również z własnymi dokonaniami w czasów politycznej działalności. Jak zapewnia, żadnej ważnej decyzji nie żałuje, a najbardziej dumny jest ze swej roli we wprowadzaniu Polski do Unii Europejskiej i NATO.  

- Kończę tę publiczną służbę z majątkiem mniejszym niż wtedy, gdy zaczynałem, nie trwoniąc niczego po drodze - podsumowuje.

Zapowiada również, że teraz częściej będzie w lesie niż w mieście, choć nie wyklucza, że czasem pojawi się w mediach w roli komentatora.