Jego zdaniem, chodzi przede wszystkim o wywarcie presji na te państwa w regionie, które wspierają Państwo Islamskie w celu realizacji swoich swoich partykularnych, regionalnych interesów.

Bo to rykoszetem godzi w Europę - wyjaśniał. Witold Waszczykowski przypomniał, że ma ono wielu wrogów na Bliskim Wschodzie: walczy z Kurdami i z szyickim Iranem. Są tam także kraje, które wspierają fundamentalistów, choć przyszły minister nie wymienił ich z nazwy.

Witold Waszczykowski jest zdania, że z Państwem Islamskim niekoniecznie musi walczyć wojsko europejskie. Można utworzyć poddziały z kilkuset tysięcy młodych Syryjczyków, którzy wjechali do Europy.

Z nas kiedyś też tworzono legiony i biliśmy się - podkreślał.

Czy można wyobrazić sobie, że my wyślemy swoje wojsko, a kilkaset tysięcy Syryjczyków będzie piło kawę na Unter den Linden, czy na placu Zamkowym? Mogliby odwojować sobie to państwo - mówił gość TVP Info.

Witold Waszczykowski uważa, że wojska europejskie nie muszą być zaangażowane w konflikt w Syrii, bo jest tam wystarczająco dużo sił regionalnych.

Zapowiedział też, że w jedną z pierwszych podróży jako minister spraw zagranicznych uda się na Bliski Wschód.

Pomoc dla uchodźców tam, gdzie jest ich miejsce, plus pomoc polityczna - podkreślał Witold Waszczykowski.

Przyszły minister spraw zagranicznych mówił też w TVP

Info, że krytyka wypowiedzi polityków PiS w sprawie uchodźców, często wynika z nadinterpretacji ich słów i jest nieuzasadniona.

Witold Waszczykowski powiedział, że Polska przyjmie uchodźców tylko wtedy, gdy będzie zapewnione bezpieczeństwo i gdy będą oni bardzo dokładnie kontrolowani.

Podkreślił też, że bezpieczeństwo należy do prerogatyw każdego państwa członkowskiego Unii Europejskiej i każde z nich zdecyduje o tym, jak te zobowiązania odnośnie uchodźców będą realizowane. 

Powiedział też, że nowy rząd ma dwa lata na weryfikację zadeklarowanych przez gabinet Ewy Kopacz siedmiu tysięcy uchodźców.

Przypomniał również, że ich przyjazd do Polski jest dobrowolny, muszą wyrazić na to chęć. Kolejnym argumentem jaki- jego zdaniem- musi być podnoszony na forum międzynarodowym jest to, że nasz kraj leży na flance wschodniej Europy i udzielił już prawa do pobytu i pracy ponad pięciuset tysiącom Ukraińców.