Premier Beata Szydło oraz ministrowie rodziny Elżbieta Rafalska i finansów Paweł Szałamacha podsumowali pierwszy etap obowiązywania programu "Rodzina 500 plus".

Premier podkreśliła, że program 500 plus pozostanie priorytetem rządu. Zapowiedziała kolejne programy wsparcia rodzin.

Jak poinformowała Rafalska, w ciągu pierwszych czterech dni funkcjonowania programu rodzice i opiekunowie złożyli blisko 40 proc. wszystkich wniosków.

Najwięcej wniosków złożono w Warszawie (101,9 tys.), Krakowie (42,4 tys.), Łodzi (37,1 tys.) oraz we Wrocławiu (33,1 tys. wniosków).

Program 500 plus, dzięki któremu wypłacane jest świadczenie wychowawcze w wysokości 500 zł miesięcznie na każde drugie i kolejne dziecko, a w biedniejszych rodzinach - również na pierwsze, wszedł w życie 1 kwietnia. Na złożenie pierwszego wniosku były trzy miesiące.

Wprowadzony na wniosek samorządów trzymiesięczny okres na składanie wniosków, dzisiaj po przedstawieniu tych danych i po podsumowaniu, wydaje mi się okresem zbyt długim - oceniła Rafalska. Zaznaczyła, że 78 proc. wniosków zostało złożonych w pierwszym miesiącu obowiązywania programu. - Myślę, że ten okres trzymiesięczny był zbyt długi. Można było go skrócić i gdybym dzisiaj miała przygotowywać jeszcze raz te rozwiązania, to ten okres byłby krótszy - dodała minister.

Jednocześnie oceniła, że "dobrym rozwiązaniem, chociaż może za dobrym" było wprowadzenie trzymiesięcznego terminu na rozpatrzenie wniosku, wystarczyłyby na to dwa miesiące.

Pamiętając o tym, jak w 2004 r. wdrażano świadczenia rodzinne, jakie były zatory i jak wiele samorządów sobie nie poradziło, daliśmy ten wentyl bezpieczeństwa, ten dłuższy okres, który moim zdaniem przez część samorządów był nadużywany i samorządy czekały na wydanie decyzji z wykorzystaniem całego trzymiesięcznego okresu albo też czekały z wypłatą, a przecież znaczna część samorządów wydawała decyzje i realizowała płatności już niemalże od pierwszych tygodni kwietnia - powiedziała Rafalska.

Dodała, że program "Rodzina 500 plus" poprawił sytuację materialną rodzin i widać wzrost obrotów w wielu sklepach, szczególnie sprzedających artykuły gospodarstwa domowego, a także wzrosło zainteresowanie wyjazdami wakacyjnymi.

Myślę, że dzisiaj rodziny czują się bardziej bezpieczne materialne. Mam nadzieję, że Polacy zapomną, że można było kupować na zeszyt, że firmy pożyczkowe, tzw. chwilówki, będą miały w polskiej rzeczywistości trudności ze swoim dalszym funkcjonowaniem, że rodziny nie będą musiały korzystać z wysoko oprocentowanych kredytów zmuszane różnymi sytuacjami losowymi - powiedziała Rafalska.