Były prezydent był pytany m.in. o sprawę projektów ustaw: zaostrzającej i liberalizującej przepisy dotyczące aborcji.

Lech Wałęsa uważa, że nie jest obecnie potrzebna dyskusja nad zmianami w ustawie aborcyjnej. Jak ocenił, poprawianie istniejącej ustawy antyaborcyjnej to niepotrzebna walka, strata czasu i energii. Według Wałęsy należy zostawić to, co było.

Wałęsa podkreślił, że spotkanie w Aleksandrowie było dziesiątym z tego cyklu, a czeka go jeszcze 11. Ja na tych spotkaniach chcę zobaczyć, jaka jest kondycja narodu i wyciągnąć z tego wnioski – mówił. Dodał, że rozmawia o tym, co zrobić, by uporządkować i poprawić, a później zbudować nową rzeczywistość w Polsce. Według niego może to w sumie potrwać pięć lat.

Demokracja ma swój rytm, swój czas. Ta dyskusja potrwa może trzy, może cztery lata. Potem zacznie się wyciąganie z niej wniosków i pomysłów, które będą realizowane – powiedział na krótkiej konferencji prasowej zorganizowanej po spotkaniu. Żeby było szybciej musimy wiedzieć dokładnie, o co nam chodzi. Na razie to wszystko jest w powijakach. Potem, mam nadzieję, że KOD, albo ja, ułoży to w program wyborczy - powiedział Wałęsa.

Zaznaczył jednak, że wcześniej może dojść do zorganizowania w Polsce referendum, które doprowadzi do zmiany politycznej.

Według b.prezydenta będzie trzeba zebrać więcej podpisów pod wnioskiem pod referendum, niż obecna władza otrzymała w wyborach. Wtedy powiemy - jest nas więcej. Należy wówczas (w referendum) zapytać np. – czy władza ma prawo zmieniać system, czy każde wybory upoważniają ją do jego zmiany, czy każde wybory, czy każdy minister może zmieniać szkolnictwo? – wyliczał. Jak zapewnił, nie zamierza kandydować na żaden urząd, ale chce pomóc innym zmieniać Polskę.

B. prezydent zwrócił jednak uwagę, że co z tego, że odbierze się władzę rządzącej ekipie. Trudniejsza jest odpowiedź na pytanie: co dalej? Komu oddać władzę?

B.prezydent ocenił też, że szef PiS Jarosław Kaczyński dobrał do rządzenia "ludzi zakompleksionych". Jak mówił, Kaczyński to bardzo inteligentny facet, ale nie miał żadnej szansy, bez pomocy Wałęsy i innych, na karierę. Dlatego postawił na ludzi z kompleksami.

Przed bramą wjazdową na parking hotelu, w którym zorganizowano spotkanie, zgromadziło się kilka młodych osób, którzy w rękach trzymali maski z twarzą Bolka z dobranocki „Bolek i Lolek”. Wywiesili transparent z napisem "Wałęsa jak ci na imię, brak ci godności". Wznosili też okrzyki: "Solidarność tak. Bolek nie".